środa, 19 lipca 2017

Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

Tytuł: Mistrz i Małgorzata
Autor: Michaił Bułhakow
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 513
Ocena: 10/10

Przy pisaniu tej recenzji zrezygnowałam ze streszczenia Wam fabuły powieści. Dlaczego? Dlatego, że książki nie da się w jednoznaczny sposób opisać, jest tutaj wiele wątków i motywów, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie niepołączone, lecz w rzeczywistości stanowią niepodzielną całość. 

Nie sięgam zbyt często po klasykę literatury zarówno polskiej jak i światowej. Najczęściej robię to z przymusu - czytając lektury. Mistrz i Małgorzata to jednak książka, która już od dawna przyciągała moją uwagę. I choć wiem, że będzie moją lekturą w tym roku, postanowiłam sięgnąć po nią już teraz. 

Zaczynając czytać byłam zszokowana tym, co stworzył Michaił Bułhakow. Już od pierwszej strony książka niesamowicie wciąga, przyjemnie się ją czyta i zaskakuje swoją nietuzinkowością. Każdy z rozdziałów przedstawia nam inne osoby przez co na początku ciężko wszystko zrozumieć. Z biegiem akcji czytelnik uczy się "wchodzić" głębiej w tę powieść, gdyż patrząc ona powierzchownie nic ona za sobą nie niesie. Książka jest przesiąknięta mistyfikacją, co sprawia, że niektóre fragmenty wydają się absurdalne. Muszę przyznać, że ta lektura szkolna zupełnie wyróżnia się z całego kanonu lektur. Tak niezwykłej powieści już dawno nie czytałam. 

Motywem poruszającym każdego czytelnika tej książki jest zdecydowanie miłość tytułowych Mistrza i Małgorzaty. Michaił Bułhakow ukazał ich uczucie jako coś co jednocześnie ich umacnia i wyniszcza. Są w stanie poświęcić swoje szczęście dla ukochanej osoby. Ich miłość nie jest ukazana wprost poprzez czułe słowa, lecz poprzez czyny i chwile rozłąki. Nawet nie jestem tego w stanie opisać słowami. 

Styl pisania Michaiła Bułhakowa jest niezwykle specyficzny. Odnoszę wrażenie, że cała ta książka jest ponadczasowa. Nie ważne ile lat by nie miała, poruszane w niej tematy zawsze będą aktualne. Pomimo upływu czasu książka jest zrozumiała i nie ma w niej trudnego słownictwa, którego tak nienawidzą wszyscy uczniowie. 

Wydanie książki to ostatnia kwestia, którą chcę dzisiaj poruszyć. Bez względu na wydanie Mistrz i Małgorzata będą zachwycać czytelników, jednak ja przy kupowaniu tej powieści miałam spory dylemat, które wydanie wybrać. Zdecydowałam się na to ukazane na zdjęciu powyżej. Jest ono minimalistyczne, utrzymane w czarno-pomarańczowej kolorystyce. Czcionka w książce ułatwia czytanie, a w tekście nie pojawiają się błędy ani literówki.

Choć ta recenzja była nieco chaotyczna, mam nadzieję, że przekonałam Was do przeczytania Mistrza i Małgorzaty. Skończyłam ją czytać dzisiaj rano i cały czas jest ona w moich myślach, gdyż to jedna z tych książek, które docierają do czytelnika jeszcze długo po skończonej lekturze.

A Wy czytaliście Mistrza i Małgorzatę?

środa, 12 lipca 2017

Indeks szczęścia Juniper Lemon - Julie Israel

Tytuł polski: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Tytuł oryginału: Juniper Lemon's Happiness Index
Autorka: Julie Israel
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 369
Ocena: 8/10

Minęło 65 dni od wypadku, w którym zginęła siostra Juniper - Camilla. Pewnego dnia w torebce siostry znajduje list zaadresowany do "TY". Jest w szoku, gdyż nie miała pojęcia o tajemniczym związku Camilli. Od tej pory próbuje dowiedzieć się kim jest tajemniczy chłopak i dostarczyć mu list. 

Często czytając mniej popularne książki mam ogromny żal, że mają taki mały rozgłos, że ludzie kierujący się tylko licznymi recenzjami nigdy najprawdopodobniej na takie książki nie trafią. I tak mam w przypadku tej książki. Indeks szczęścia Juniper Lemon z samego opisu wydaje się powieścią, w której głównym celem jest odkrycie kim jest tajemniczy "TY". Rzeczywiście do czytelnika czytającego tę powieść powierzchownie, jedynie to będzie się liczyło i gwarantuje, że się tą książką rozczaruje. Dla osób, które sięgają głębiej będzie to niesamowita podróż przez życie dziewczyny, która po utracie siostry nie jest w stanie wrócić do swojego normalnego życia. 

Ciężko jest w tej książce mówić o jakiejś akcji. Oczywiście jest wiele wydarzeń, które kształtują to co dzieje się dalej i zmieniają bieg książki, jednak nie jest to nic porywającego. I dobrze. Dzięki temu czytelnik nie skupia się na samych wydarzeniach, lecz na przesłaniu, które za sobą niosą. 

Bohaterowie stanowią zdecydowanie najważniejszą część tej powieści. Na plan pierwszy wysuwa się oczywiście postać Juniper oraz jej strata i problemy z jakimi się boryka. Jednak z biegiem wydarzeń pojawia się coraz więcej bohaterów, których poznajemy często przez nieco przypadkowe zdarzenia. Takie zestawienie nastolatków i ich problemów pokazuje, że czasami rzeczy na pozór błahe stają się problemami nie do przezwyciężenia dla innych. 

Styl pisania autorki jest bardzo prosty, ale jednocześnie wyraziście oddający emocje bohaterów. Wszystko przeżywamy z nimi i te same emocje towarzyszą także nam. Książkę czyta się niezwykle szybko i nie można się od niej oderwać. 

Powieść została pięknie wydana. Po pierwsze cudowna okładka, która przykuwa uwagę od pierwszego spojrzenia. Po drugie czcionka, która ułatwia i uprzyjemnia czytanie. Po trzecie w książce pojawia się wiele wstawek - notatki, listy, fiszki, co dodatkowo umila lekturę. 

Indeks szczęścia Juniper Lemon to książka, po której nie spodziewałam się tyle wrażeń i emocji. Lektura  na pewno na długo zapadnie mi w pamięć, gdyż wiele zmieniła w moim sposobie myślenia. Jeżeli jeszcze jej nie czytaliście to naprawdę Wam polecam. Zamiast kupować kolejną książkę fantasy warto sięgnąć po coś, co ma głębsze przesłanie.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu IUVI! 

niedziela, 9 lipca 2017

Imperium burz - Sarah J. Maas

Tytuł polski: Imperium burz
Tytuł oryginału: Empire of Storms
Autorka: Sarah J. Maas
Liczba stron: 860
Ocena: 10/10

Zrezygnowałam dzisiaj z pisania streszczenia fabuły, gdyż każdy kto czyta tę serię na bieżące wie mniej więcej, co będzie się w niej działo, a dla pozostałych będzie to po prostu spojler. 

Zawsze przed rozpoczęciem kolejnej części Szklanego tronu zastanawiam się, za co ja tak właściwie uwielbiam tą serię i przypominam to sobie w chwili rozpoczęcia książki. Królową cieni, czyli czwarty tom serii czytałam około rok temu i szczerze powiedziawszy niewiele pamiętałam z tamtej książki, dlatego niezwykle ciężko było mi się odnaleźć w Imperium burz. Autorka nie nawiązuje do poprzednich wydarzeń, nie przedstawia nam ponownie bohaterów, po prostu prowadzi fabułę dalej. Z jednej strony jest to nieco drażniące, z drugiej akcja jest zwięzła i pozbawiona zbędnych fragmentów.

Szklany tron a Imperium burz to zupełnie inne książki, oprócz imion bohaterów niewiele je łączy i wydaje się, że są to zupełnie odmienne serie. Sarah J. Maas przez pięć tomów zbudowała genialną, zawiłą i pełną zwrotów akcji historię z ogromną ilością bohaterów i wątków. O ile pierwsze tomy można było posądzić o monotonność o tyle Imperium burz jest po brzegi wypełnione akcją. Chociaż skończyłam tę książkę czytać wczoraj, wciąż są we mnie emocje wywołane jej zakończeniem. 

Bohaterów w książce ciężko zliczyć. Choć na pierwszym planie wciąż znajduje się Aelin to pozostałe postaci również odgrywają niezwykle ważne role. Każdy z bohaterów ma swoje wady, irytuje jednak w rezultacie wszystko ma swój cel. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem jak rozwinął się warsztat pisarski Sarah J. Maas. Imperium burz to do tej pory zdecydowanie najlepszy tom serii Szklanego tomu. Wiele intryg, niedopowiedzeń, tajemnic sprawia, że nie wiemy co wydarzy się na następnej stronie powieści. Autorka usypia naszą czujność, aby w najmniej oczekiwanym momencie wyskoczyć z czymś zupełnie niespodziewanym. 

Jeżeli jeszcze nie czytaliście Imperium burz lub żadnej części Szklanego tronu to koniecznie musicie to nadrobić. Warto przetrwać te nieco słabsze pierwsze tomy (które ja i tak kocham), aby móc się rozkoszować porywającą akcją kolejnych części. 

A co Wy sądzicie o Imperium burz?

czwartek, 6 lipca 2017

Quidditch przez wieki - J.K. Rowling

Tytuł polski: Quidditch przez wieki
Tytuł oryginalny: Quidditch through the ages
Autorka: J.K. Rowling
Liczba stron: 136
Ocena: 8/10

Książka tłumaczy pochodzenie niezwykle popularnej gry jaką jest quidditch. Dzięki niej dowiadujemy się o pochodzeniu kafla, tłuczków, złotego znicza oraz mioteł. Poznajemy także najbardziej popularne drużyny z całego świata.



Jeżeli jesteście ze mną dłużej to wiecie, że mam już za sobą jeden z dodatków do serii Harrego Pottera, a mianowicie Baśnie Barda Beedle'a (KLIK). Tamta książka nie do końca przypadła mi do gustu, ale postanowiłam tym razem dać szansę lekturze Quidditch przez wieki.


Książka jest cieniutka, gdyż liczy zaledwie 136 stron, a znaleźć w niej możemy także liczne ilustracje. Jednak pomimo rozmiarów autorka zmieściła w niej wiele informacji, które z pewnością zainteresują każdego fana świata czarodziejów.

Czytając Baśnie Barda Beedle'a w ogóle nie byłam w stanie poczuć klimatu tego magicznego świata. W książce Quidditch przez wieki ta atmosfera wyczuwalna jest już od pierwszej strony. Znajduje się w niej kilka rozdziałów, które dotyczą różnych spraw związanych z quidditchem. Począwszy od historii piłek i kształtowania się zasad gry aż po drużyny quidditcha. 

Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że w tej książce wrócił typowy dla J.K. Rowling sposób pisania. Jej nietypowy humor i niezwykła pomysłowość. Gdybym nie wiedziała co to za książka od razu rozpoznałabym autora. 

Książka została przepięknie wydana. Począwszy od samej okładki, na którą wciąż nie mogę się napatrzeć, aż po ilustracje znajdujące się w środku. Rysunki są proste, ale wzbogacają wnętrze książki i sprawiają, że czytanie staje się przyjemniejsze. Pojawiają się także fragmenty będące wycinkami z różnych gazet i innych czarodziejskich publikacji. Z nich też dowiadujemy się wiele informacji.

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po tą książkę, a jesteście fanami Harrego Pottera to musicie to koniecznie nadrobić. Historia quidditcha niesamowicie wciąga i nawet po przeczytaniu książki chciałabym wiedzieć jeszcze więcej. Idealna lektura na jeden wieczór. 

A Wy czytaliście Quidditch przez wieki?




sobota, 1 lipca 2017

Obsydian - Jennifer L. Armentrout

Tytuł: Obsydian
Autorka: Jennifer L. Armentrout
Seria: Lux
Liczba stron: 442
Ocena: 7,5/10

Po śmierci ojca, Katy wraz z mamą przeprowadza się do zachodniej Wirginii. Na przeciwko niej mieszka rodzeństwo - Dee i Deamon. Bohaterka bardzo szybko nawiązuje przyjacielskie relacje z dziewczyną, jednak jej brat darzy ją szczerą nienawiścią. Ponadto Katy wydaje się, że rodzeństwo skrywa jakąś mroczną tajemnicę...

W internecie możecie znaleźć milion opinii o tej książce, a każda z nich jest nieco inna. Jedna zdanie, że Obsydian to drugi Zmierzch tylko o kosmitach pojawia się najczęściej. Dlatego sięgając po tę książkę moje odczucia nie były już obiektywne. 

W książce nie znajdziemy pędzącej akcji, ciężko w ogóle znaleźć tutaj jakąkolwiek akcję. Autorka skupia się na relacjach bohaterów i ich wzajemnej nienawiści do siebie. Chociaż wszyscy od początku wiemy, że to książka o kosmitach autorka ujawnia nam to dopiero w połowie powieści. Wydaje się to być punktem kulminacyjnym, ale w rzeczywistości nic się nie zmienia. Pojawiają się sceny mające rozbudzić nasze emocje i ciekawość, jednak autorce to się kompletnie nie udaje.

Bohaterowie pomimo swoich wad wzbudzili moją sympatię. Niestety autorka sprawiła, że nie są autentyczni. Otwarte akty nienawiści i złości w ogóle nie są przekonujące i wprawiały mnie jedynie w zażenowanie. 
Bardzo dobrze zostały ukazane postaci, które są kosmitami. Przedstawione zostały różnice między nimi a ludźmi oraz ich historia, czyli wszystko czego ciekawy był czytelnik. 

Styl pisania autorki to kwestia, której trzeba poświęcić najwięcej uwagi. Pomimo naprawdę niezłej historii, Jennifer L. Armentrout nie poradziła sobie z przelaniem jej na papier. Nie chce tutaj nikogo urazić, ale uważam, że przeciętny licealista byłyby w stanie napisać tę książkę lepiej. 
Pojawiają się liczne dialogi oparte tylko na słowach "tak" i "nie" i dodatkowo nie wnoszą nic do powieści. Warstwa opisowa (pomijając opisy wszystkiego, co związane z kosmitami) sięga dna. Gdy autorka chce w bardziej szczegółowy sposób opisać otoczenie, wygląda to komicznie i sprawia, że nie mogę przestać się śmiać. 

Najdziwniejszy jest jednak fakt, że pomimo licznych błędów w tej książce, małej ilości porywającej akcji i strasznej narracji, ta powieść mi się podobała. Cóż za paradoks! Była to bardzo lekka lektura, którą czytało się niesamowicie szybko i (o zgrozo!) mam ochotę sięgnąć po kolejne części. 

A jakie jest Wasze zdanie o Obsydianie?

wtorek, 27 czerwca 2017

LBA #12

Hej!
Nareszcie nadeszły wakacje, więc mam nadzieje, że uda mi się znaleźć trochę więcej czasu na czytanie książek i pisanie recenzji na bloga. Ten rok szkolny był dla mnie naprawdę ciężki, ale osiągnęłam zamierzone efekty, dzięki ciężkiej pracy. Dzisiaj przychodzę do Was z LBA, do którego zostałam mianowana bardzo dawno temu przez Just&Books, za co bardzo dziękuję. 
Zaczynajmy!

1. Jaka bajka była Twoją ulubioną w dzieciństwie?
Jako dziecko uwielbiałam bajki i mogłam spędzać godziny oglądając je. Do moich ulubionych należały Smerfy, Flinstonowie oraz Jetsonowie
 2. Której książki nie lubiłaś jako dziecko?

Wydaje mi się, że mnie było takiej książki, aczkolwiek nie przepadałam za książką O krasnoludkach i sierotce Marysi. Właściwie nie wiem dlaczego, ale bardzo nie lubiłam tej książki, chyba byłam czytelniczo wybrednym dzieckiem. 
 3. Którym smerfem byś była?
Zawsze po prostu zawsze uważałam, że jestem Smerfetką, ale to chyba nic dziwnego, każda mała dziewczynka chciała nią być.
 4. Maliny czy truskawki?
Truskawki, głównie dlatego, że pojawiają się wcześniej i są pierwszymi letnimi owocami, którymi możemy się cieszyć. 
 5. Której fantastycznej postaci nie lubisz i dlaczego?
Jest wiele takich postaci, jednak w tym momencie przychodzi mi na myśl tylko Julia z Dotyku Julii. Z tak irytującą bohaterką już dawno nie miałam do czynienia. Jak dla mnie jest zbyt rozchwiana emocjonalnie i chaotyczna. 
 6. Jakiego tytułu nigdy nie przeczytasz?
Raczej nie mam takiej książki, której obiecałam sobie nigdy nie przeczytać, bo gust czytelniczy się zmienia. Jednak wydaje mi się, że nigdy nie sięgną po Grey'a. 
 7. Jaki gatunek cenisz najbardziej i dlaczego?
Dawniej wskazałabym tutaj fantastykę, jednak ostatnio coraz rzadziej sięgam po książki z tego gatunku. Staram się poszerzać moją "czytelniczą gamę" i sięgam po książki, których nigdy nie miałam ochoty przeczytać. 
 8. Czy jest książka, której nie lubisz mimo, że ma pochlebne recenzje?
19 razy Katherine oraz Co ze mnie zostało to książki, których bardzo nie lubię, a sięgnęłam po nie ze względu na wiele pozytywnych recenzji. 
 9. Cechy, którego z bohaterów chciałabyś znaleźć u siebie?
Claire z Obcej Diany Gabaldon to bohaterka, której nie da się nie lubi pomimo jej wad. Zdecydowanie zazdroszczę jej kilku cech charakteru (i męża oczywiście :D)
 10. Jaki masz dziwny zwyczaj?
Lubię wszystko odkładać na miejsce, z którego to wzięłam. Dzięki temu łatwiej mi wszystko znaleźć i jakoś lepiej się wtedy czuję. 
 11. Jakie masz plany na tegoroczne święta?
Jak widać nieco spóźniłam się z tym tagiem :D Więc uznajmy tytułowe święta za obecne wakacje. Nie mam żadnych planów, chce po prostu wypocząć, zrobić prawo jazdy  i przygotować się na ostatni rok nauki. 

Do zobaczenia w następnym poście!

piątek, 23 czerwca 2017

Diabolika - S.J. Kincaid

Tytuł: Diabolika
Autorka: S.J. Kincaid
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 412
Ocena: 8,5/10

Nemezis jest diaboliką, czyli stworzeniem które wygląda jak człowiek, ale zostało stworzone, aby zabijać w obronie człowieka, dla którego zostało wyhodowane. Nemezis służy córce senatora - Sydonii. Aby ochronić dziewczynę musi ją udawać i brać udział w życiu imperium.

O Diabolice  słyszał już chyba każdy z was. Książka jest niezwykle popularna zagranicą i zyskała także ogromne uznanie polskich czytelników. Na mojej półce zagościła już kilka miesięcy temu, jednak dopiero dzisiaj chcę wam o niej opowiedzieć. 

Już po samym opisie można stwierdzić, że książka jest bardzo oryginalna. Z takim tematem nie spotkałam się jeszcze w żadnej powieści. Fabuła została przemyślana od początku do końca. Autorka zaskakiwała mnie wielokrotnie różnymi zwrotami akcji, których nigdy nie byłam w stanie przewidzieć. Książkę czytałam dosyć długo głównie ze względu na jej niesamowicie nudny początek. Przez pierwszych kilka rozdziałów nie działo się kompletnie nic, co sprawiało, że nie miałam ochoty po nią sięgać. 

Autorka zdecydowanie nadrobiła różne uchybienia kreacją bohaterów. Pojawiające się postaci są najczęściej jednoznacznie dobre lub złe, jednak w tym wypadku to plus tej książki. Nemezis zyskała moja sympatię już od pierwszych stron, jednak jej pani - Sydonia niesamowicie mnie irytowała. Wraz z biegiem akcji pojawia się coraz więcej postaci, które odgrywają ważną rolę w życiu i działaniach Nemezis. 

Styl pisania autorki od razu przypadł mi do gustu. Stworzyła zupełnie nowy świat, pełen zaskakujących elementów, opisała go w wyczerpujący sposób, a jednak jej powieść ma niewiele ponad 400 stron. Gdy akcja powieści nieco się rozkręciła, książkę czytało się niezwykle szybko i przyjemnie. 

Chciałam też zwrócić uwagę na przepiękne wydanie tej powieści, gdyż to okładka sprawiła, że miałam ochotę sięgnąć po tę książkę. Przepiękny biały kolor i motyl na okładce od samego początku zwracają uwagę. 
Jeżeli jeszcze nie czytaliście Diaboliki to koniecznie musicie to nadrobić. Pomimo nużącego początku książka jest warta przeczytania. 

A co Wy sądzicie o Diabolice?