sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 roku!

Hejka!
Mam nadzieje, że ostatni dzień tego roku upływa Wam cudownie i spędzacie go z ludźmi, których kochacie. Ja przychodzę dzisiaj do Was podsumowaniem całego 2016 roku na tym blogu. Ten rok przyniósł wiele zmian w moim życiu i widzę jak pod wpływem tych wydarzeń zmieniłam się. W 2016, dokładnie 20 stycznia powstał ten blog. Założony zupełnie przypadkiem, był wynikiem nudy na feriach. Sądziłam, że co mi szkodzi skoro i tak nie wytrzymam dłużej niż miesiąc. I proszę! Minął rok a ja wciąż tu jestem!
W dzisiejszym podsumowaniu przedstawię Wam w skrócie wszystkie książki, które przeczytałam i te, które przybyły do mnie w tym roku oraz wyłonimy ulubieńców. Zaczynajmy!

                                  Przeczytani
Styczeń
1. Korona w mroku
2. After. Płomień pod moją skórą
3. Ogień i woda
4. Rywalki
5. Elita 
6. Jedyna
Luty
7. Między książkami
8. Złodziej pioruna
9. Morze potworów
10. Klątwa tytana
Marzec
11. 19 razy Katherine
12. Książę i gwardzista
13. Bitwa w labiryncie
14. Ostatni olimpijczyk
15. Kamień i sól
Kwiecień
16. Dziedzictwo ognia
17. Czerwona królowa
Maj
18. Obca
19. Co ze mnie zostało
Czerwiec
20. Oblubienice wojny
21. Love, Rosie
22. Bank Violettkafer
23. Makbet
24. Portret Doriana Graya
25. Podniebny lot
Lipiec
26. Królowa Tearlingu
27. Harry Potter i Książę półkrwi
28. Królowa cieni
29. Następczyni
30. Zwiadowcy tom 7
Sierpień 
31. Światło, którego nie widać
32. Korona
33. Dotyk Julii
34. Król kruków
35. Prawo Mojżesza
36. Jedyny pirat na imprezie
Wrzesień
37. PAX. Bjera
38. Forrest Gump
39. Mroczniejszy odcień magii
40. Pieść Dawida
41. Złodzieje snów
Październik
42. Marsjanin
43. Ocean na końcu drogi
44. Uwieziona w bursztynie
45. Pax
46. Świętoszek
Listopad
47. Potomkowie
48. Harry Potter i Przeklęte dziecko
49. Kasacja
50. Historia pszczół
51. Wiedźma z lustra
Grudzień
52. Konrad Wallenrod
53. Dziady
54. Otchłanny

Wyzwanie Przeczytam 52 książki w 2016 roku - ukończone!
W całym roku: 21 230 stron

Największe odkrycie tego roku: Kasacja
Najlepsza pojedyncza książka: Marsjanin
Najgorsza pojedyncza książka: 19 razy Katherine
Najgorsza seria: After
Najlepsza seria: Obca


W tym roku moja biblioteczka wzbogaciła się o 55 książek. Może dla niektórych jest to mało, ale ja nigdy nie byłam osobą, która dużo kupowała, więc te 55 książek to dla mnie bardzo dużo.

A ile Wy przeczytaliście w 2016 roku? I co spodobało się Wam najbardziej?

piątek, 23 grudnia 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz

Tytuł: Kasacja
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka
Tom: I
Liczba stron: 492
Ocena: 8,5/10


Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
~ lubimy czytać

Jak wiecie, nie jestem fanką polskiej twórczości. Nie udało mi się spotkać jeszcze pisarza, który zawładnąłby moim sercem... Do momentu przeczytania Kasacji
Nie cierpię kryminałów, wręcz ich nienawidzę i ten zapowiadał się tak samo źle jak pozostałe. Jednak z każdą stroną coraz bardziej przekonywałam się do tej książki, a teraz ją uwielbiam!

Pomysł na fabułę jest rewelacyjny, mimo że sprawa wydaje się oczywista, autor robi nam tutaj niezłe pranie mózgu. Element prawniczy tylko dodaje tej książce wartości. Oczywiście jeżeli nie interesujecie się takimi sprawami, może wam to nie przypaść do gustu. Czasami pojawia się także, słownictwo typowo prawnicze, które może być kłopotliwe dla osób, które "nie siedzą w tym temacie". 

Bohaterowie to zdecydowanie największy plus tej powieści. Kordian na początku bywa irytujący, ale pod wpływem Chyłki zmienia się zdecydowanie. Joanna to moja ulubiona bohaterka książkowa! Pewna siebie, niezależna i do tego z rewelacyjnym poczuciem humoru.

To właśnie humor zawarty w książce kompletnie mnie oczarował. Już dawno nie miałam sytuacji, że prawie płakałam ze śmiechu czytając powieść. Specyficzne poczucie humoru autora i wykorzystanie ironii nie każdemu musi się podobać, ale do mnie zdecydowanie przemawia. 

Już nie mogę się doczekać, aż dorwę kolejny tom tej niesamowitej serii oraz inne książki Remigiusza Mroza. Warsztat pisarski tego autora zachwyca, widać że wszystko, co pisze jest w zupełności przemyślane i nic nie pojawia się przypadkowo.
Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać niczego autorstwa Remigiusza Mroza to bardzo serdecznie polecam Kasację. Na pewno się nie zawiedziecie. 

A jaką książkę Remigiusza Mroza Wy polecacie?

wtorek, 20 grudnia 2016

Harry Potter i przeklęte dziecko - J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

Tytuł polski: Harry Potter i przeklęte dziecko
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Cursed Child 
Liczba stron: 368
Ocena: 9,5/10

Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przeszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodniej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.


To naprawdę dziwne uczucie pisać recenzję kolejnej części Harrego Pottera, chociaż wydaje się, że to historia całkowicie zakończona. Jeżeli mam być szczera to kompletnie nie wiem jak traktować tą książkę. Nie biorę jej pod uwagę jako 8 części, bo prawdziwy Harry Potter skończył się dla mnie na siedmiu tomach, jednak Harry Potter i przeklęte dziecko też mają swoje miejsce w tej historii.

Pierwszą rzeczą, która niesamowicie rzuca się w oczy jest fakt, że nad książką pracowało więcej osób niż sama J. K. Rowling. Do się to wyczuć, co według mnie umniejsza wartość książki. To tak jakby ktoś obcy wplatał swoją część w tak dobrze znaną ci historię. Poza tym, niestety, akcja jest momentami mocno naciągana, wręcz niedorzeczna. Jakby miało być z tego jakieś science-fiction. Nie chce mówić nic więcej, aby ci którzy jeszcze nie przeczytali książki mogli ją odkryć sami. 

Oprócz niektórych momentów książka jest super napisana. Obawiałam się trochę, że nie uda się przedstawić całej tej magii w formie scenariusza, ale autorzy sprostali zadaniu. Fabuła jest świetna, od razu wciąga czytelnika do tego stopnia, że nie można się oderwać. Bohaterowie to w większości oczywiście osoby dobrze nam znane, ale fajnie dowiedzieć się, jak dalej potoczyły się ich losy. 

Nie jestem w stanie wypowiedzieć się sensownie o tej książce, bo z całą serią wiąże się tyle wspomnień. Sentymenty nie pozwalają mi spojrzeć sensownie na tą część. Ocena jest zawyżona, ale nie jestem w stanie ocenić jej niżej chyba mnie rozumiecie. 

A co Wy uważacie o tej książce?



piątek, 9 grudnia 2016

Podsumowanie listopada!

Cześć!
Dzisiaj, jak zwykle z opóźnieniem, przychodzę do was z podsumowaniem listopada. Był to dla mnie niesamowicie zabiegany miesiąc, ale jakoś udało się mi sporo przeczytać. Niestety w grudniu, nie będę w stanie dodawać za często postów, ale postaram się to nadrobić!


Podsumowanie listopada

W tym miesiącu udało mi się przeczytać 5 książek. Miesiąc zaczęłam z książką Potomkowie, czyli egzemplarzem recenzenckim od wydawnictwa IUVI. Następnie sięgnęłam po znaną już wszystkim książkę jaką jest Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Później przyszła pora na Kasację Remigiusza Mroza, czyli w końcu coś polskiego autora! Kolejną powieścią po jaką sięgnęłam była Historia pszczół. Miesiąc zakończyłam z Wiedźmą z lustra. Niestety na blogu pojawiła się do tej pory tylko recenzja książki Potomkowie. Reszta pojawi się w najbliższym czasie.

W skrócie:
Potomkowie 8/10 388 stron
Harry Potter i Przeklęte Dziecko 9,5/10 368 stron
Kasacja 8,5/10 492 strony
Historia pszczół 7/10 515 stron
Wiedźma z lustra 8/10 413 stron

Listopad na blogu

Posty: 5
Wyświetlenia: 5789 (w listopadzie 341)
Obserwatorzy: 96

Książki, które przybyły do mnie w listopadzie

Historyczna chwila. To pierwszy miesiąc w tym roku, gdy nie przybyła do mnie żadna książka i muszę powiedzieć, że bardzo się z tego cieszę, gdyż mogłam dzięki temu nadrobić zaległości czytelnicze w mojej biblioteczce. 

A co Wam udało się przeczytać w listopadzie?

piątek, 2 grudnia 2016

Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych - Bartłomiej Jucha

Tytuł: Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych
Autor: Bartłomiej Jucha
Wydawnictwo: Nokturn
Liczba stron: 518
Ocena: 6/10

Książka zawiera historie urzędnika bankowego - Wacława Willwooda. Bohater wiedzie proste i ułożone życie w stolicy Polski, jednak wbrew swojej woli zostaje mianowany dyrektorem zagadkowego, dawno zamkniętego banku na odludziu. Wacław przeprowadza się do położonego niedaleko Wadowic Laskowca, gdzie odkrywa wiele tajemnic i poznaje niezwykłych lokatorów banku. Jednak pomysł ponownego otwarcia placówki nie wszystkim się podoba. Willwood będzie musiał przełamać swoje lęki i wyruszyć w niebezpieczną podróż do zapomnianych krain, aby wypełnić powierzone mu zadanie. 

Lektura pierwszych stron zajęła mi dużo stron. Wprowadzenie do akcji właściwej było co prawda krótkie, ale świat wykreowany przez autora nie wciągnął mnie od początku. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, lecz mimo wszystko otrzymałam dobrą fantastyczną książkę. 

Po przebrnięciu przez pierwsze 30 stron poznajemy mieszkańców Banku Violettkafer, wygląd budynki oraz jego historię. Lokatorzy, chociaż niezwykli, nie są czymś, co jeszcze nie pojawiło się w innych książkach. Postaci zostały dobrze wykreowane, dlatego szybko się z nimi zżyłam i bardzo je polubiłam. Największym minusem tej powieści jest niestety, główny bohater. Wacław to osoba przesadnie pedantyczna i uprzejma. Willwood cały czas dba o czystość i przerażają go zarazki, które widzi niemal wszędzie. Gdy znajduje się w niebezpieczeństwie, myśli tylko o tym, żeby się wykąpać. Każdej napotkanej osobie mówi "dzień dobry", nieważne czy to jego przyjaciel, czy zaprzysięgły wróg. Jest bardzo irytujący, podejrzewam jednak, że w ten sposób autor chciał podkreślić zmiany zachodzące w Willwoodzie wraz z biegiem akcji. 

Fabuła powieści jest bardzo dobrze przemyślana. Wszystkie wątki połączono w logiczny sposób i nie widać tutaj żadnych uchybień. Autor zaskakuje nas kilkoma zwrotami akcji, które są nie do przewidzenia. 

Styl, którym posługuje się autor, zmienia się i "dojrzewa" w trakcie książki. Początek pisany jest szkolnym językiem, lecz z każdą stroną Bartłomiej Jucha używa coraz bardziej wyszukanego i bogatszego słownictwa. Gdyby cała książka prezentowała się pod tym względem tak jak jej końcówka, czytanie byłoby dużo przyjemniejsze. Humor, który pojawia się w powieści, rozśmieszy chyba każdego. Nie ma go tutaj dużo, ale niektóre elementy potrafią rozbawić do łez, 

Okładka książki zwraca uwagę od pierwszego spojrzenia. Na pierwszym planie widać ogromnego, włochatego, fioletowego pająka, natomiast w lewym górnym rogu została umieszczona wywerna. Gdy przyjrzymy się lepiej, dostrzeżemy w tle zarys tytułowego banku. Wszystko utrzymano w stonowanym odcieniu zieleni, zaś tytuł zapisano niekonwencjonalną białą czcionką. Minusem powieści jest niestety czcionka wewnątrz książki, która bardzo utrudnia szybkie czytanie. Słowa są gęsto ułożone na stornie, przez co lektura bywa męcząca. 

Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych to ciekawa książka fantastyczna, która niejednokrotnie zadziwi czytelnika. Powieść jest naprawdę godna polecenia, zwłaszcza miłośnikom tego typu literatury. 

Recenzja powstałą przy współpracy z portalem efantastyka.pl

piątek, 25 listopada 2016

PAX. Bjera - Asa Larsson, Ingela Korsell, Henrik Jonsson

Tytuł: PAX. Bjera
Autor: Asa Larsson, Ingela Korsell
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 207
Ocena: 6,5/10

Książka Pax. Bjera przedstawia historię dwojki braci - Alrika i Viggo, którzy wychowują się w rodzinie zastępczej w miasteczku Mariefred. Pewnego dnia mieszkańcom zaczynają znikać pieniądze, wartościowe rzeczy oraz zwierzątka domowe. Głównym podejrzanym staje sie jeden z braci, gdyż ludzie nie są świadomi, że z kradzieżami związana jest magia.

Bjera to czwarty tom, w liczącym do tej pory sześć cześci, cyklu Pax. Już od początku można zauważyć, że książka jest przeznaczona dla młodszych czytelników.

Powieść liczy niewiele ponad dwieście stron, co sprawia, że akcja bardzo szybko się rozwija. Na samym początku poznajemy prawie wszystkich bohaterów. Mimo, że jest to już czwarty tom, autorki zadbały o to, alby osoby, które nie miały styczności z poprzednimi częściami, mogły zrozumieć każdy wątek. Wszystkie postaci w książce są bardzo dobrze wykreowane. Każda osoba jest inna i ma swoje charakterystyczne cechy. Alrik i Viggo, czyli główni bohaterowie, są ukazani jako dwie zupełnie inne postacie. Alrik to niezwykle spokojny i opanowany chłopak, natomiast Viggo ma w sobie dużo energii i humoru. 

Fabuła powieści jest bardzo prosta. Nie znajdziemy tutaj pędzącej akcji oraz niespodziewanych zwrotów fabuły. Autorki próbują w niektórych fragmentach wprowadzić element zaskoczenia, jednak dla starszego czytelnika jest on bardzo schematyczny. Pomimo małej ilości wątków, wszystkie połączono w spójny i logiczny sposób. 

Style autorek są bardzo proste, dzięki czemu książkę dobrze sie czyta. Nie da się dostrzec różnic pomiędzy fragmentami pisanymi przez Asę Larsson, a tymi stworzonymi przez Ingelę Korsell. Dużym plusem książki jest zdecydowanie humor bohaterów. Wypowiedzi Vigga wywołują uśmiech na ustach nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Ponadto w powieści można znaleźć świetne rysunki autorstwa Henrika Jonssona. Ilustracje stworzone są na kształt tych, które możemy znaleźć w komiksach. Wykonane są starannie i szczegółowo, pomagają czytelnikowi wyobrazić sobie świat wykreowany przez autorki. Cała powieść jest bardzo ładnie wydana. Piękna i klimatyczna okładka idealnie pasuje do fabuły książki. Dużym plusem jest także twarda oprawa powieści, która chroni ją przed zniszczeniem. 

Bjera to świetna książka, z którą można miło spędzić wieczór. Niezwykle zabawna, ale momentami ociekająca grozą historia wciągnie każdego bez reszty. Idealna książka dla czytelnika w każdym wieku. 

Recenzja powstała przy współpracy z portalem efantastyka.pl

czwartek, 17 listopada 2016

Uwięziona w bursztynie - Diana Gabaldon

Tytuł polski: Uwięziona w bursztynie
Tytuł oryginału: Dragonfly in Amber
Autorka: Diana Gabaldon
Seria: Obca
Tom: II
Liczba stron: 837
Ocena: 10/10

Jest rok 1968. Claire Randall powraca z dorosłą córką Brianną do Szkocji. Tu pragnie wyznać jej prawdę o magicznym kręgu, miłości i Jamesie Fraserze.
Ale jest też rok 1745. Claire i Jamie udają się do Paryża, aby zapobiec skazanemu na porażkę powstaniu pod wodzą Karola Stuarta.

Kilka miesięcy temu na blogu zachwycałam się Obcą Diany Gabaldon. Od tamtej pory udało mi się także obejrzeć dwa sezony serialu, które oparte były na dwóch tomach powieści. I tak po długich wahaniach stwierdziłam, że mimo wszystko chcę przeczytać całą serię. Uwielbiam serial, ale słowo pisane zawsze wygrywa.
Po Uwięzioną w bursztynie zabierałam się dosyć długo, głównie ze względu na brak czasu. To tomiszcze jest bardzo grube i pisane małą czcionką, więc trzeba mu poświęcić trochę czasu.

W tym tomie część akcji rozgrywa się we Francji. Po pięknych i dzikich krajobrazach Szkocji, ciekawie było się przenieść na dwory francuskie. Autorka w niesamowity sposób ukazała czasy króla Ludwika. Ogromny przepych, peruki, ciągłe przyjęcia, ale także bieda, choroby i nieczystości to wszystko nadawało książce realizmu. Pani Gabaldon zadbała także o pewną dawkę komizmu. Obraz szkockich wojowników w nieskazitelnych francuskich salonach zawsze wywoływał uśmiech na mojej twarzy. 

Głównymi bohaterami są niezmiennie Claire i Jamie, których jak wiecie uwielbiam. Ich niezwykle przygody niejednokrotnie sprawiały, że serce podchodziło mi do gardła. Jednak oprócz nich pojawia się wielu nowych bohaterów pobocznych oraz sam Karol Stuart! Obraz księcia jest nieco przerysowany. Nie jest to jednak minus. Ten zabieg sprawił, że łatwiej było nam dostrzec różne irracjonalne decyzje księcia. 

Ważna informacją dla osób, które nie lubią historii jest to, że jest jej tutaj więcej niż w pierwszym tomie. Ja historię uwielbiam, dlatego czytanie tych fragmentów było dla mnie czystą przyjemnością. Oczywiście Diana Gabaldon nie rzuca nam tutaj gołych dat i wydarzeń, wręcz przeciwnie. Wszystkie informacje, które podaje związane są z fabułą książki. 

Serdecznie polecam Wam tą serię, bo jest to moja ULUBIONA SERIA. Ja słów na wiatr nie rzucam, więc to musi coś znaczyć!

Pisarze, pierśniarze, bajarze. To oni przetwarzają przeszłość tak, jak im się podoba. Potrafią z głupca zrobić bohatera, z opoja stworzyć króla.

-Picie whisky to umiejętność nabyta - poinformował Roger z celowo wyraźnym szkockim akcentem. - Tylko Szkoci się z tym rodzą. Dam ci butelkę, żebyś mogła poćwiczyć. 

Kiedy stanę przed obliczem Boga, powiem tylko jedno, co jest przeciwwagą dla całej reszty. Panie Boże, dałeś mi niezwykłą kobietę. I kochałem ją ponad życie!

A Wy czytaliście Uwiezioną w bursztynie?


niedziela, 13 listopada 2016

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman

Tytuł polski: Ocean na końcu drogi
Tytuł oryginału: The Ocean at the End of the Line
Autor: Neil Gaiman
Liczba stron: 212
Ocena: 8/10

Książka jest historią opowiadaną przez mężczyznę, który wspomina pewne zdarzenie ze swojego życia - kiedy miał 7 lat, lokator mieszkający u jego rodziny ukradł ich samochód i popełnił w nim samobójstwo. Śmierć ta przywołuje starożytne złe moce, których rodzina może uniknąć jedynie dzięki pomocy trzech tajemniczych kobiet mieszkających na końcu ulicy...

Wielokrotnie słyszałam, że książki Neila Gaimana są nietypowe, ale nigdy nie spodziewałam się, że aż tak! Sięgnęłam po książkę z dwóch powodów. Pierwszy - bardzo chciałam przeczytać coś tego autora, drugi - ma przecudowną okładkę. 

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy mężczyzna przyjeżdża do swojego rodzinnego miasteczka. Zaczyna opowieść o zdarzeniu, które spotkało go, gdy był dzieckiem. Z każdą stroną historia staje się coraz bardziej niezwykła i magiczna. Książka przez wielu nazywana jest współczesną baśnią i muszę się z tym zgodzić. 

Pomimo, że książka jest cienka i ma dużą czcionką, autor zawarł tutaj bardzo dużo fabuły. Akcja jest wartka i powieść bardzo szybko się czyta. Nie brak tutaj nadprzyrodzonych mocy i paranormalnych zjawisk. 
Akcja ukazana jest z perspektywy dziecka, co jeszcze bardziej przeraża. Chłopiec zwraca uwagę na różne rzeczy, lecz wielu z nich nie rozumie. 

Gdy wszystko wydaje się już zakończone autor zmienia bieg zdarzeń. W rezultacie czytelnik nie jest w stanie przewidzieć zakończenia, które jest niezwykłe i szokujące.
Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością Neila Gaimana to polecam Wam to zrobić. Ocean na końcu drogi to świetna książka, z nietuzinkową akcją i dobrze wykreowanymi bohaterami.

Książki były znacznie bezpieczniejszym towarzyszem od ludzi. 

Różni ludzie inaczej pamiętają różne rzeczy, nie znajdziesz dwóch osób, które zapamiętałyby coś tak samo, nieważne, były tam czy nie. Choćbyście nawet stali obok siebie, równie dobrze moglibyście znaleźć się na różnych kontynentach.

A którą książkę Neila Gaimana Wy polecacie?



wtorek, 8 listopada 2016

Potomkowie - Tosca Lee

Tytuł polski: Potomkowie
Tytuł oryginały: The Progeny
Autorka: Tosca Lee
Seria: Piętno Krwawej Hrabiny
Wydawnictwo: IUVI
Tłumaczenie: Anna Bereta - Jankowska
Liczba stron: 388
Ocena: 8/10

Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wiesz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz ludzi. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do siebie samej, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość. "Emily, to ja. Ty. Nie pytaj o dwa minione lata... Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości. Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również. Tak przy okazji, nie masz na imię Emily..." Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż pewnego dnia nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią "Krwawej Hrabiny" Elżbiety Batory, największej morderczyni wszech czasów. I jesteś ścigana. 
~ opis z tyłu książki

Chyba nikt z Was nie zaprzeczy, że już sam opis książki jest niezwykle intrygujący. Jeszcze nigdy nie czytałam powieści, gdzie bohaterka rozpoczyna życie po utracie pamięci. 

Powieść wciąga już od pierwszej strony. Akcja rozwija się z każdą kartką i nie tutaj mowy o nudzie. Rzadko zdarzają się powieści, w których cały czas coś się dzieje, a pomijając jedną stronę możemy zupełnie stracić wątek. Autorka bardzo dobrze wszystko "wyważyła". Pomimo pędzącej akcji czytelnik nie jest zniechęcony i  przepełniony wydarzeniami. 

Główna bohaterka Emily jest bardzo dobrze wykreowana. Dziewczyna nie pamięta ostatnich dwóch lat życia, nie wie komu może ufać, ale nie użala się nad sobą. Nie udaje także bohaterki, które chce uratować cały świat. Jej zachowanie jest bardzo naturalne w stosunku do sytuacji. Kolejne postaci, które się pojawiają są bardzo zagadkowe. Na początku ciężko jest stwierdzić, komu można zaufać. 
Przeszłość bohaterki jest wielką zagadką. Dziewczyna dąży do jej rozwiązania, a czytelnik razem z nią. 

Największym plusem tej książki, według mnie jest to, że większa część akcji rozgrywa się w Europie. Ostatnio uświadomiłam się, że fabuła wszystkich książek, które czytam rozgrywa się w USA lub w zupełnie fantastycznym świecie. Tutaj akcja skupia się w Chorwacji, jednak bohaterowie pochodzą z różnych krajów, miedzy innymi z Polski! Uwielbiam, gdy w zagranicznych książkach pojawia się chociażby wzmianka o naszym kraju! 


Kolejnym plusem jest wykorzystanie w książce postaci historycznej. Mimo, że powieść jest fantastyczna to nawiązanie do Elżbiety Batory nadaje jej realizmu. Jako wielka fanka historii, z zapartym tchem wchłaniałam wszystkie informacje o Krwawej Hrabinie.

Okładka jest bardzo klimatyczna. Granatowy kolor był strzałem w dziesiątkę! Moim ulubionym elementem jest umieszczony na dole okładki widok miasta (wydaje mi się, że to Budapeszt). Nie lubię twarzy na okładce, ale ta nie wygląda najgorzej. 
Niestety polska oprawa w porównaniu z zagraniczną wypada naprawdę blado. Najważniejsze jest jednak wnętrze, które jest rewelacyjne. Polecam gorąco tą książkę, bo jest ciekawa, wciągająca i idealna na długie jesienne wieczory! 

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu IUVI!



sobota, 5 listopada 2016

Podsumowanie października!

Hejka!
Dzisiaj, jak po miesiąc przychodzę do Was z  czytelniczym podsumowaniem. Brzydka pogoda i długie wieczory zdecydowanie sprzyjają czytaniu! Zaczynajmy!

Podsumowanie października

W tym miesiącu udało mi się przeczytać 5 książek, w tym jedną lekturę. Miesiąc rozpoczęłam z cudownym i jedynym w swoim rodzaju Marsjaninem. Później przeczytałam dwie książki, których recenzji na blogu jeszcze nie ma, a mianowicie Ocean na końcu drogi i Uwięziona w bursztynie. Pod koniec miesiąca sięgnęłam po egzemplarz recenzencki od wydawnictwa IUVI, czyli Pax. Miesiąc zakończyłam z moją lekturą szkolną - Świętoszkiem.

W skrócie:
Marsjanin 8,5/10 382 strony
Ocean na końcu drogi 8/10 212 stron
Uwięziona w bursztynie 10/10 837 stron
Pax 8/10 288 stron
Świętoszek 79 stron
W sumie 1798 stron, czyli 58 stron dziennie.

Październik na blogu

Posty na blogu: 7
Obserwatorzy: 97
Wyświetlenia: 5367 ( w październiku 282)

Książki, które przybyły do mnie w październiku

Został ostatni tydzień października, a do mnie nie przyszły żadne książki i zapowiadało się, że tak już zostanie. Jednakże premiera Harrego Pottera sprawiła, że nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam 3 książki. Pierwszą z nich jest właśnie Harry Potter i Przeklęte dziecko, drugą Miasto śniących książek, a trzecią Wiedźma z lustra. Pod koniec miesiąca dostałam także propozycję zrecenzowania książek od wydawnictwa IUVI. Tym sposobem przybyły do mnie Pax i Potomkowie. W sumie 5 książek.

A co Wy przeczytaliście w październiku?


niedziela, 30 października 2016

Pax - Sara Pennypacker

Tytuł: Pax
Autorka: Sara Pennypacker
Ilustracje: Jon Klassen
Wydawnictwo: IUVI
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Fascynująca opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, dzikiej przyrodzie i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, prawdziwe emocje i uniwersalne tematy czynią z niej nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.
~opis z tyłu książki
Małego Księcia zna każdy z nas, dlatego porównanie do niego jakiejś książki wiąże się z dużą odwagą. Sięgając po Paxa obawiałam się powielenia pewnych historii i schematów, jednak to co dostałam, rozwiało wszelkie wątpliwości...

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Peter jedzie z ojcem do lasu, aby zostawić tam Paxa. Zbliża się wojna, tata musi wyjechać, a chłopiec zamieszkać z dziadkiem. Według dorosłego zwierzak sprawiałby tylko kłopoty.

Bohaterami w książce są zarówno ludzie jak i zwierzęta. Każdy z nich ma pewne cechy, które go charakteryzują. Peter jest spokojny i opanowany, stanowi zupełne przeciwieństwo swojego porywczego ojca. Na drodze chłopca pojawia się także Vola, czyli kobieta, które brała udział w wojnie i teraz musi się mierzyć z jej konsekwencjami. Na pozór prosta historia wykreowana przez autorkę, niesie za sobą głębokie przesłanie i zwraca uwagę na pewne wartości. 

Akcji w książce nie jest dynamiczna. Płynie spokojnie, ale mimo tego powieść jest cały czas ciekawa. Autorka skupia się na przekazaniu emocji oraz uczuć. Pozwala zapoznać się czytelnikowi z każdym bohaterem. Rewelacyjnym zabiegiem było wprowadzenie pisanych naprzemiennie z perspektywy Petera i Paxa. Dzięki temu wiemy, co robi każdy z bohaterów, a akcja nie jest monotonna. Ukazanie historii z punktu widzenia chłopca i lisa sprawia, że większa waga przywiązana jest to uczuć i zachowań niż do pustych wydarzeń. Zarówno Peter jak i Pax postrzegają świat na różne sposoby, ale zgodnie z prawdą. 

Styl autorki urzekł mnie od pierwszych stron. Widać dużą lekkość pióra i słowa biegnące prosto z serca. Już dawno nie spotkałam się z tak dobrym stylem pisania. 

- Co to jest wojna?
Szary zamyślił się. 
- Jest taka choroba, która czasami dopada lisy. Sprawia, że przestają być sobą i atakują obcych. Wojna to taka choroba, tylko u ludzi.

- [...] Z jego oczu lała się woda.
- Miał ranne oczy?
Pax zastanawiał się przez chwilę nad tajemnicą płaczu.
- Nie. Kiedy jest ranny w inne miejsca, wtedy z jego oczu leje się woda. Cieknie po twarzy. Myślę, że ta woda zmniejsza ból. Ale jego oddech... łapie wtedy powietrze , jakby ta woda bólu chciała go utopić. 


Chciałam także zwrócić uwagę na piękne wydanie tej książki. Zarówno okładka jak i rysunki w środku powieści są niezwykłe i dodają niepowtarzalnego uroku. Wykonane są nieco niechlujnymi pociągnięciami ołówka, ale zawarta jest w nich pewna cudowna historia.

Serdecznie polecam Wam książkę Pax. Przeczytajcie ją koniecznie, bo naprawdę jest nowoczesną klasyką na miarę Małego Księcia. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu IUVI. 

piątek, 28 października 2016

Owocowy TAG Książkowy

Cześć!
Dzisiaj nadeszła pora na kolejny TAG, czyli coś co lubi chyba każdy. Będzie to Owocowy TAG Książkowy, do którego nominowała mnie autorka bloga Just & Books za co bardzo serdecznie dziękuję. 
Zaczynajmy! 
Ananas - książka z najbardziej egzotycznym miejscem akcji. 
Jeżeli weźmiemy pod uwagę drugie znaczenie słowa egzotyczny, czyli odmienny, osobliwy. To najbardziej egzotycznym miejscem książkowej akcji będzie Mars, gdzie rozgrywa się fabuła Marsjanina Andy'ego Weira. 

Banan - książka, która zawsze wywołuje uśmiech na Twojej twarzy. 
Taką powieścią jest Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa. Co prawda nie udało mi się jej jeszcze przeczytać całej, ale uwielbiam ją całym sercem. Na myśl o humorze Sherlocka i jego niezwykłych przygodach od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy.

Malina - najsłodszy książkowy pocałunek.
Zdecydowanie są to liczne pocałunki Claire i Jamiego z Obcej Diany Gabaldon. Uwielbiam tą parę!

Truskawka - powieść polskiego autora, która nie dzieje się w Polsce.
Do głowy przyszła mi tylko jedna powieść. "Clovis LaFay. magiczne akta Scotland Yardu" autorstwa Anny Lange. Jestem w trakcie czytania tej książki i aż wstyd się przyznać, ale na początku nie miałam pojęcia, że napisała ją polska autorka.

Cytryna - książka, po której przeczytaniu miałaś kwaśną minę.
Co ze mnie zostało Kat Zhang. Tak zachwalana na polskim booktubie, a ja nawet nie przeczytałam jej do końca. Naprawdę nie polecam. 

Jagoda- książka, której akcja dzieje się w lesie. 
Pierwsza część książki Ogień i woda Victorii Scott rozgrywa się w dżungli, więc chyba można to podciągnąć pod tą kategorię.

Arbuz - powieść idealna na upał.
Tutaj chciałabym polecić Wam dwie niesamowite i lekkie serie idealne na upał (na który będziemy musieli trochę poczekać :D). Pierwszą z nich są wszystkim znani Zwiadowcy Johna Flanagana, a drugą seria Selekcja autorstwa Kiery Cass. 

Winogrona - postać z dużą liczbą bohaterów.
Szczerze powiedziawszy to nic nie przychodzi mi do głowy. Chyba nie spotkałam się jeszcze z książką, w której byłoby jakoś przesadnie dużo bohaterów.

Czereśnia - powieść, która fabułą przypomina inną.
Zdecydowanie Czerwona królowa, której fabuła przypomina Igrzyska śmierci, Rywalki, Szklany tron i pewnie jeszcze wiele innych książek. 

Nominuję:
Autorkę bloga: W moim świecie
Autorkę bloga: Strefa czytania

wtorek, 25 października 2016

Zapowiedzi od wydawnictwa IUVI!







Cześć!

Dzisiaj przygotowałam dla Was zapowiedzi dwóch książek, które już jutro ukażą się w księgarniach. Dzięki współpracy z wydawnictwem IUVI zapoznam Was dzisiaj z książkami PAX Potomkowie
W ciągu najbliższych dwóch tygodni będziecie mogli zobaczyć recenzje tych powieści u mnie na blogu!

PAX - Sara Pennypacker


PAX to wzruszająca i ponadczasowa opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, o dzikiej naturze i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, głębokie emocje i uniwersalne tematy czynią z tej książki nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.
Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) - a lisa wypuścić do lasu. 
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa. 
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci. 
~iuvi.pl

Potomkowie - Tosca Lee


Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wasz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz twarzy ludzi, których kiedyś znałaś. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do samej siebie, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość.
"Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata... Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości.
Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również. 
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily..."

Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż nadchodzi dzień, w którym nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią "Krwawej Hrabiny" Elżbiety Batory, największej morderczyni wszech czasów. I jesteś ścigana.
Nie wierzysz mu, dopóki zabójca naprawdę się nie pojawia. Uciekasz.
Wszystkie odpowiedzi leżą w przeszłości, którą postanowiłaś pogrzebać. Tylko jedno wiesz na pewno: twoi bliscy zginą, jeśli nie odzyskasz utraconych wspomnień. 
~iuvi.pl

Premiera książek: 26.10. 2016r. 

Czy któraś z tych pozycji Was zaciekawiła?














wtorek, 18 października 2016

Złodzieje snów - Maggie Stiefvater

Tytuł polski: Złodzieje snów
Tytuł oryginału: The Dream Thieves
Autorka: Maggie Stiefvater
Liczba stron: 479
Ocena: 7/10

Ronan posiada sekret, którego nie ujawnił do tej pory nikomu. Czasami ukrywa go przed samym sobą, bo jest zbyt mroczny by się z nim zmierzyć. Chłopak potrafi wykradać przedmioty ze snów. Od kiedy linia mocy dookoła Cabeswater została przebudzona, jego zdolności jedynie się wzmacniają. 


Jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu Kruczego Cyklu (KLIK). Od tamtej pory szukałam czasu i okazji, aby sięgnąć po drugą część.

Złodzieje snów to tom, który skupia się na postaci Ronana Lyncha. Bardzo cieszę się, że autorka poświęciła jego osobie całą książkę, ponieważ jest ona najbardziej tajemniczym i mrocznym bohaterem tek serii. Niestety, uważam że Maggie Stiefvater nie do końca podołała zadaniu, które przed sobą postawiła. Historia Ronana oraz wszystkie jego tajemnice zostały ukazane w niesamowity sposób. Momentami nie mogłam uwierzyć w rzeczy, które wymyśliła autorka. Niestety poza tymi fragmentami nie działo się praktycznie nic. Po prostu wiało nudą.
Odniosłam wrażenie, że autorka w tej części bardzo oddaliła się od celu znalezienia Glendowera. Zeszło to na boczny tor, a szkoda, bo bardzo mi tego brakowało.
Złodzieje snów skupiają się na problemach z jakimi boryka się każdy z bohaterów. Dzięki temu, mogliśmy poznać ich lepiej i zrozumieć ich zachowanie.

Styl pisania autorki zmienił się zdecydowanie na plus. Pomimo mniejszej ilości akcji niż w pierwszym tomie, tą część czytało mi się zdecydowanie szybciej i przyjemniej. Maggie Stiefvater ma niesamowity dar do wprowadzania w książki charakteru grozy i tajemniczości.

Pomimo, że ta część trochę mnie zawiodła mam zamiar kontynuować tą serię, bo wiem, że kolejne tomy będą tylko lepsze. Często spotykałam się z opiniami, że Złodzieje snów to najsłabsza część z Kruczego Cyklu. Mimo to uważam, że książka nie była najgorsza. Była naprawdę dobra, tylko wypadła trochę kiepsko w porównaniu z pierwszym tomem.



piątek, 14 października 2016

Marsjanin - Andy Weir

Tytuł polski: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
Tłumaczenie: Marcin Ring
Liczba stron: 382
Ocena: 8,5/10

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego...
~ opis z tyłu książki

Niesamowita, przepiękna i zapierająca dech w piersiach - tylko tyle słów potrzebuję, aby opisać tę książkę. Jedyne czego żałuję to faktu, że za jej przeczytanie zabrałam się tak późno. 
Autor stworzył nieprawdopodobnie realistyczną historię, która spodoba się każdemu. Gdy rozpoczęłam czytanie tej książki bardzo drażniła mnie ogromna ilość naukowego słownictwa. Ciężko było mi cokolwiek zrozumieć, ale nie mogłam pominąć tych fragmentów. Było ich zbyt dużo, a bez ich znajomości nie zrozumielibyśmy sensu książki. Na szczęście cała historia ukazana jest z perspektywy Marka Watneya, który stara się wytłumaczyć czytelnikowi wszystko w bardzo prosty sposób. 
Po około 30 stronach słownictwo przestało mi przeszkadzać, zaczęłam wszystko rozumieć i czerpać przyjemność z czytania. 

Fabuła jaką stworzył Andy Weir jest perfekcyjna. Występują liczne zwroty akcji, która zmieniają bieg całej fabuły. Ogromne pokłony w stronę autora, ponieważ widać, że ma on pojęcie o czym pisze. Dzięki niemu czytelnik może przez chwilę poczuć się jakby sam był na Marsie. 
Na początku obawiałam się, że autorowi nie uda się wykreować wszystkiego w ciekawy sposób, ale na szczęście nie miałam racji. Widać, że Andy Weir miał pomysł na tą powieść od samego początku do samego końca. 

Największym plusem tej książki jest oczywiście Mark Watney, który według mnie jest jednym z najlepszych bohaterów książkowych. Humor Marka jest genialny. Chyba jeszcze przy żadnej powieści tak się nie uśmiałam jak przy tej. Tutaj wstawię Wam kilka moich ulubionych fragmentów. 

Pora coś przegryźć i zobaczyć, jaką dobra komandor porucznik muzykę tu zostawiała.
Disco. Niech cię cholera Lewis. 

-Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy na żywo na cały świat. 
WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.)

Mark trochę odpowiedzi na Twoje poprzednie pytania:
Nie, nie powiemy naszemu zespołowi botaników, żeby "poszli się pierdolić"[...] Twoja prośba o "cokolwiek, och Boże COKOLWIEK, tylko nie disco" została odrzucona. Daj się ponieść boogie. 

Sami widzicie, że humor Marka jest niezwykle specyficzny, ale zdecydowanie ubarwia całą fabułę książki.

Jeżeli jeszcze nie czytaliście Marsjanina to koniecznie to nadróbcie. Gwarantuję, że to jest książka, która spodoba się każdemu. 

czwartek, 6 października 2016

Podsumowanie września!

Cześć!
Nadszedł już październik, pierwszy miesiąc szkoły za nami, co jest nieco optymistyczną wizją. Wraz z nadejściem jesieni przyszły oczywiście ukochane przeziębienia, które nie dają nam żyć i czytać! Dzisiaj zapraszam Was, na podsumowanie września :) 


Podsumowanie września

W tym miesiącu udało mi się przeczytać pięć książek, co uważam za naprawdę dobry wynik zważając na fakt, że zaczęła się szkoła. Czasu nie miałam zbyt dużo, ale starałam się w każdy wieczór sięgać po książkę. Miesiąc zaczęłam z trzema egzemplarzami recenzenckimi. PAX. Bjera oraz Mroczniejszy odcień magii przybyły do mnie od strony efantastyka (recenzja pojawi się dopiero po opublikowaniu jej na stronie). Od wydawnictwa Helion otrzymałam Pieśń Dawida, której recenzję możecie już zobaczyć na blogu. Gdy byłam chora nie miałam ochoty na czytanie, ale udało mi się przeczytać Forresta Gumpa po angielsku. Miesiąc zakończyłam z drugą częścią Króla kruków, czyli ze Złodziejem snów

W skrócie:
PAX. Bjera 6,5/10 207 stron
Forrest Gump 7,5/10 228 stron
Mroczniejszy odcień magii 7,5/10 402 strony
Pieśń Dawida 8/10 306 stron
Złodzieje snów 7/10 479 stron
W sumie 1622 strony, czyli 54 strony dziennie.

Wrzesień na blogu

Posty na blogu: 5
Liczba wyświetleń: 5066 (we wrześniu 352)
Obserwatorzy: 96

Książki, które przybyły do mnie w tym miesiącu

Jak zwykle obiecałam sobie, że nic nie kupię, a wyszło jak zawsze. Z okazji moich urodzin kupiłam sobie cztery książki, które już od dłuższego czasu chciałam mieć na swojej półce. Mówię tutaj o Jesiennych werblach, Kasacji, Marsjaninie i Oceanie na końcu drogi. Reszta książek to egzemplarze recenzenckie: Mroczniejszy odcień magii, PAX. Bjera, Pieśń Dawida. W sumie 7 książek :) 


A co Wy przeczytaliście we wrześniu?


sobota, 1 października 2016

Pieśń Dawida - Amy Harmon [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł polski: Pieśń Dawida
Tytuł oryginału: The Song of David
Autorka: Amy Harmon
Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 306
Ocena: 8/10

Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy niejednokrotnie targnął się na własne życie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza. W życiu Taga pojawiła się także niewidoma Millie, miłość jego życia. Dzięki niej czuł się bezpieczny i akceptowany. I nagle zniknął bez śladu. Sprzedał mieszkanie, zabrał samochód i wyjechał bez słowa pożegnania, nie zostawiając choćby wskazówki, dokąd i dlaczego odchodzi. 
~ Opis z tyłu książki  

Jakiś czas temu zachwycałam się tutaj Prawem Mojżesza (KLIK), a dzisiaj przyszłam Wam trochę opowiedzieć o drugim tomie, czyli Pieśni Dawida
Książka opowiada historię, która rozgrywa się po zakończeniu Prawa Mojżesza, a głównym bohaterem jest najlepszy przyjaciel Mojżesza, Dawid. 

Ciężko mi cokolwiek powiedzieć o tej książce, bo od jej przeczytania mam mętlik w głowie. Amy Harmon, co ty ze mną zrobiłaś! 
Warto zacząć od tego, że książka jest pisana w nietypowy sposób. Całą historię Taga i Millie poznajemy po zaginięciu chłopaka. Dawid zostawia dziewczynie tylko taśmy, na których opowiada całą opowieść ze swojej perspektywy. Rozdziały te przeplatane są z tymi, które ukazują rzeczywistość po zaginięciu Dawida. Ogromnym plusem jest to, że pojawiają się tutaj także postaci Mojżesza oraz Georgii, których poznaliśmy w pierwszym tomie. 

Wielkie ukłony w stronę autorki, która po raz kolejny wykreowała niesamowite postaci. Chodzi mi tutaj w szczególności o Millie i jej brata Henry'ego. Dziewczyna jest niewidoma i Amy Harmon wykonała kawał dobrej roboty przy opisywaniu całego zachowania bohaterki oraz jej życia. Henry jest z kolei chłopakiem chorym na autyzm. Zawsze, gdy się denerwuje lub nie wie, co zrobić wymienia nazwiska różnych znanych sportowców. Historia dwójki rodzeństwa pozostawionych samym sobie skradała moje serce. Matka Millie i Henry'ego zmarła, gdy dziewczyna ukończyła 18 lat, a ojciec zostawił ich, gdy Millie w wieku 11 lat straciła wzrok. 

Genialnym pomysłem było wprowadzenie motywu ucieczki Dawida. Przez ponad połowę książki nie mamy pojęcia, co się z nim stało i jaki był powód jego zniknięcia. Gdy już poznajemy prawdę, łamie ona nasze serce i wydawać by się mogło, że już wiemy jak zakończy się powieść, ale Amy Harmon bawi się z nami w kotka i myszkę, przez co nie możemy być niczego pewni. 

Amy Harmon przedstawia wydarzenia w sposób bardzo realistyczny. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że ta historia miała miejsce naprawdę. Język powieści jest prosty, ale piękny. Pojawiają się tutaj liczne zdania, które są jak cytaty z najbardziej znanych książek. 


Chciałam także zwrócić Waszą uwagę na polską okładkę Pieśni Dawida. Wydawnictwo po raz kolejny odwaliło kawał dobrej roboty, bo gdy widzę zagraniczną okładkę tej powieści to aż mi jest przykro. Jest taka brzydka, a dodatkowo kompletnie nie pasuje do okładki pierwszego tomu. Z resztą oceńcie sami. Jak dla mnie ta polska zdecydowanie ją przebija!

Pieśń Dawida to niesamowita opowieść o miłości i przyjaźni, o upadkach i podnoszeniu się z kolan. Koniecznie po nią sięgnijcie i dajcie się porwać niesamowitej historii stworzonej przez Amy Harmon. Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się wydać jeszcze inne książki tej autorki, bo czekam na to z niecierpliwością.  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Helion SA!

niedziela, 25 września 2016

Forrest Gump - Winston Groom (English version)

Tytuł: Forrest Gump
Autor: Winston Groom
Liczba stron: 228
Ocena: 7,5/10

Meet Forrest Gump, the lovable, herculean, and surprisingly savvy hero of this remarkable comic odyssey. After accidentally becoming the star of University of Alabama's football team, Forrest goes on to become a Vietnam War hero, a world-class Ping-Pong player, a villainous wrestler, and a business tycoon -- as he wonders with childlike wisdom at the insanity all around him. In between misadventures, he manages to compare battle scars with Lyndon Johnson, discover the truth about Richard Nixon, and survive the ups and downs of remaining true to his only love, Jenny, on an extraordinary journey through three decades of the American cultural landscape. Forrest Gump has one heck of a story to tell -- and you've got to read it to believe it....
~goodreads

Nadszedł ten dzień, w którym mogę powiedzieć "przeczytałam swoją pierwszą książkę po angielsku (w całości)". Co prawda nie jest to jakiś fenomen, bo Forrest Gump jest pisany bardzo prostym językiem. Przysięgam Wam, że przy czytaniu tej książki nie będziecie potrzebowali ani raz korzystać ze słownika. 

Film o Forrest'cie Gump'ie stał się tak popularny, że dużo osób zapomina, że w ogóle istnieje książka. Jeżeli mam być szczera, to tak, byłam jedną z tych osób. Bardzo zależało mi na tym, aby przeczytać coś po angielsku jednak nie miałam pomysłu. Z pomocą przyszedł mi oczywiście internet, dzięki któremu dowiedziałam się, że Forrest Gump jest na poziomie A2! Uważam, że to idealny poziom, żeby zacząć swoją przygodę z czytaniem po angielsku. Nawet jeżeli macie wyższy poziom języka, to warto zacząć od tej książki, tak na rozgrzewkę.

Fabuła książki w bardzo dużym stopniu pokrywa się z tym, co możemy znaleźć w filmie, ale oczywiście istnieją pewne różnice. Wszystko jest jednak równie ciekawe, pisane zwięźle i bez zbędnych opisów. Krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się niesamowicie szybko, więc można ją pochłonąć w jeden wieczór. 

Główny bohater jest oczywiście świetny. Postać Forresta Gumpa już na zawsze będzie mi się kojarzyć z osobą Toma Hanksa (mojego ulubionego aktora), który zagrał główną rolę z filmie. Humor Forresta rozśmieszy nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Jego przygody chociaż tak dobrze mi znane, wciąż szokują.

Jeżeli chcecie zacząć czytanie po angielsku to serdecznie polecam Wam właśnie Forresta Gumpa, jest to książka z bardzo prostym słownictwem, które zrozumie każdy!

A co wy polecacie przeczytać po angielsku?

sobota, 17 września 2016

Jedyny pirat na imprezie - Lindsey Stirling

Tytuł: Jedyny pirat na imprezie
Autorka: Lindsey Stirling
Liczba stron: 289
Ocena: 8,5/10

Skrzący się energią i humorem pamiętnik odzwierciedla niezwykłą drogę życiową skrzypaczki i jej wytrwałość w dążeniu do celu. Właśnie swojej determinacji, niezależności w podejmowaniu decyzji i wyjątkowemu entuzjazmowi Lindsey Stirling zawdzięcza realizację życiowej pasji.
~ Lubimy czytać

Zapewne bardzo niewielu z Was wie, że uwielbiam twórczość Lindsey Stirling. Muzyka skrzypiec zawsze mnie zachwycała, lecz to co robi ta dziewczyna zapiera dech w piersiach! Bardzo długo czekałam, aż jej autobiografia ukaże się w Polsce, ponieważ wiedziałam od początku, że będzie to niesamowita książka. 
Jedyny pirat na imprezie to pierwsza autobiografia jaką miałam okazję przeczytać w moim życiu. Dlaczego? Ponieważ życie żadnych sławnych osób nigdy nie jakoś specjalnie nie przyciągało.

Książka napisana jest w niesamowity i bardzo zabawny sposób. W każdej słowie czuć ducha Lindsey, a czytając powieść mamy wrażenie, że ona opowiada swoją historię tylko nam. Cieszę się, że ani edytorzy ani tłumacz nie zepsuli klimatu tej książki.
Źródło: Youtube
Lindsey ukazuje w tej książce swoje życie od czasów dzieciństwa. Pokazuje nam, że jej życie nie było usłane różami, ale że jest wdzięczna za każdą chwilę. Pisze także o swoich problemach z jakimi się zmagała, między innymi o anoreksji. Sama przyznaje, że to był trudny okres jej życia, że wstydzi się tego, ale nie może tego wymazać z pamięci. Wspomina o tym, bo wie, że dzięki temu może pomóc innym. 

Zachwyciła mnie droga do sławy Lindsey. Gdy słuchałam jej muzyki nie miałam pojęcia, jak to wszystko się zaczęło, dlatego gdy czytałam książkę i napotykałam tytuły tak dobrze znanych mi piosenek zrozumiałam, jak wiele wysiłku i pracy ją to kosztowało. Ile razy upadała i podnosiła się, aby osiągnąć swój cel. 
Źródło: Youtube
Nie chcę Wam opisywać dokładnie, o czym pisze Lindsey Stirling. Chcę abyście sami mieli okazję to odkryć. Nawet jeżeli nie jesteście jej fanami to sięgnijcie po Jedynego pirata na imprezie, bo ta książka jest ogromną motywacją do spełniania własnych marzeń i brania wszystkiego w swoje ręce. 

wtorek, 13 września 2016

LBA #8

Hej!
Dawno już na moim blogu nie było luźnego posta. Wciąż tylko recenzje i recenzje (no ileż można :D). Dlatego dzisiaj będzie LBA. Za nominację dziękuję autorce bloga Czytanie nasza pasja. Let's go!

1. Wolisz e-booki czy papierowe książki?
Dawniej nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, ale teraz muszę przyznać, że zdecydowanie wolę papierowe książki. Uwielbiam czuć w moich dłoniach szorstkość papieru i słyszeć jego szelest. Oczywiście często czytam także e-booki, są dla mnie wygodniejsze, gdy chcę zabrać książkę do szkoły. Zabranie czytnika oszczędza miejsce i plecak jest po prostu lżejszy. 

2. Napisz pięć książek, które polecisz innym na wakacje.
Rywalki
Zwiadowcy
Król kruków
Szklany tron
Ogień i woda

3. Co Cię zmotywowało do napisania bloga?
Szukałam sposobu, aby porozmawiać z innymi ludźmi o książkach i wyrazić swoją opinię. Chciałam też sprawdzić się czy potrafię prowadzić coś dłuższy czas, regularnie i nie znudzić się tym. I cóż, chyba się udało :)

4. Czy czytając książki, przenosisz się do świata bohaterów?
Zdecydowanie tak! Jeżeli książka jest naprawdę dobra to potrafi mnie pochłonąć bez reszty i nikt nie jest w stanie się ze mną wtedy dogadać.

5. Wolisz czytać serie czy powieści jednotomowe?
Ostatnio gustuję raczej w seriach, ale powieści jednotomowe też lubię. Serie jednak bardziej zaspokajają moją ciekawość, ponieważ wszystko jest w nich opisane i autor nie musi się martwić, że książka będzie za długa, bo może wydarzenia przenieść do następnej części.

6. Czym jest dla Ciebie książka?
Książka to dla mnie ogromny prezent. To stojące na półce skupisko wiedzy, pięknych opisów, niesamowitych bohaterów i pędzącej akcji. Książka jest dla mnie jak człowiek, z którym zawsze się dogadam i który zawsze mnie zrozumie. To może brzmieć głupio, ale chyba coś w tym jest.

7. Jaka jest twoja najczęściej słuchana piosenka angielska i polska? 
To są ostatnio moje dwie ulubione piosenki. 

Źródło: Youtube

8. Która książka z dzieciństwa, zapadła Ci w pamięć?
Koszmarny Karolek. Z książkami z tej serii spędziłam naprawdę dużo czasu i do tej pory darze je ogromną sympatią :)

9. Którą książkową postać chciałabyś poznać?
Tutaj muszę koniecznie podać dwie postaci! I są to Claire i Jamie z Obcej autorstwa Diany Gabaldon. Uwielbiam tą dwójkę i bardzo chciałabym ich spotkać!

10. Książka, którą koniecznie chcesz mieć w swojej kolekcji?
Złodziejka książek, ale tylko w tej oryginalnej, minimalistycznej okładce. Mam w placach ją kupić, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Ponadto chciałabym mieć na swojej półce także Księgę wszystkich dokonać Sherlocka Holmesa, to w końcu Sherlock, którego uwielbiam. 

11. Ulubiony cytat. 
Wymienię tylko jeden z wielu.

Wiedziałam, że mnie kocha, było to dla mnie równie oczywiste jak to, że żyje. Tam bowiem, gdzie jest miłość, słowa są niepotrzebne. Miłość jest wszystkim. Jest nieśmiertelna. I wystarcza za wszystko inne.
~ Obca Diana Gabaldon

To tyle w dzisiejszym poście! Do zobaczenia w kolejnym!


sobota, 10 września 2016

Dotyk Julii - Tehereh Mafi


Tytuł: Dotyk Julii

Autor: Tehereh Mafi
Liczba stron: 336
Ocena: 6,5/10

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija. Przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Jednak Julia po raz pierwszy w życiu się buntuje, a wszystko dlatego, że u jej boku staje ktoś kogo kocha.

Długo zbierałam się do napisania tej recenzji i nie dlatego, że książka była tak genialna, że brak mi słów. Wręcz przeciwnie. Chyba każdy z nas niejednokrotnie spotkał się z bardzo pochlebnymi opiniami dla tej trylogii. Takie oceny oczywiście mnie przyciągnęły, więc postanowiłam sięgnąć po pierwszy tom.

Pomysł na książkę bardzo mi się spodobał. Nasza Ziemia może za kilkadziesiąt lat przypominać świat wykreowany przez autorkę Dotyku Julii. Chemiczna żywność, brak zwierząt i roślin to mocno drastyczna wizja, która wzbogaca tę książkę. Niestety jest to jeden z niewielu plusów tej powieści. 

Największym minusem jest dla mnie zdecydowanie główna bohaterka. Julia była w zamknięciu przez 284 dni. Jest mocno rozchwiana emocjonalnie, a jej myśli są bardzo chaotyczne. Przez pierwsze 70 stron nie wiemy o niej praktycznie nic. Dziewczyna myśli tylko o jakimś ptaku i o tym, że nikt jej nie kocha. I tak w kółko! Ja rozumiem, że autorka chciała ukazać bohaterkę w bardzo realistyczny sposób, no ale są pewne granice między realnością a irytowaniem czytelnika!

Według mnie autorka źle zaczęła pisanie swojej powieści. Dlaczego? Przez 30 stron nie ujawnia nam nawet imienia głównej bohaterki, a Julia nie robi kompletnie nic. Siedzi tylko w swojej celi i wszystko liczy. Nie mam pojęcia, dlaczego autorka zwracała tak dużą uwagę na liczby, lecz może to ma jakiś głębszy sens. 

Fabuła książki również nie zachwyca. Początek książki jest przeraźliwie nudny, środek książki jest nudny, dopiero ostatnie 50-80 stron się rozkręca i coś się tam dzieje. Dotyk Julii nie zachwycił mnie, jednak mimo wszystko będę czytać dalej, gdyż słyszałam, że pozostałe tomy są lepsze.

A co wy sądzicie o Dotyku Julii?