czwartek, 26 maja 2016

Obca - Diana Gabaldon

Tytuł polski: Obca
Tytuł oryginału: Outlander
Autor: Diana Gabaldon
Liczba stron: 710
Ocena: 10/10

Szkocja. Rok 1945. Wojna się skończyła a Claire wraz ze swoim mężem planuje rozpocząć spokojne życie. Jednak los miał inne plany... Podczas spaceru dociera do kamiennego kręgu, dotyka głazu i... przenosi się w czasie. Trafia do roku 1743 w sam środek intryg. Czy uda jej się wrócić? 


Muszę przyznać, że książka zachwyciła mnie od samego początku. Główna bohaterka - Claire, to dorosła kobieta, która zna życie. Czytelnik nie jest w stanie jej nie polubić. Jawi się nam jako osoba, bardzo odpowiedzialna i przede wszystkim dzielna. Jej męża Franka tak naprawdę nie mamy okazji poznać, ponieważ przewija się on tylko przez pierwsze 30-40 stron powieści.

Fabuła stworzona przez autorkę wciąga nas od samego początku. Nie jest to błaha fantastyka o przeniesieniu w czasie. Nie, tutaj motyw w podróży w czasie jest bardzo realistycznie wykreowany. Wydawać by się mogło, że jest to naprawdę możliwe! Warsztat pisarski Diany Gabaldon wprawił mnie w osłupienie. Autorka maluje słowem każdy, nawet najmniejszy element szkockiego krajobrazu. Wszystko wydaje się bardzo realistyczne. Czytając książkę odnosimy wrażenie, jakbyśmy byli w XVIII - wiecznej Szkocji. 
W powieści znajdują się liczne opisy roślin, które wykorzystuje Claire. Jest tego bardzo dużo, ale mimo wszystko nie jest to nużące!
Akcja powieści toczy się wolno, ale jest w niej wiele nieprzewidywalnych momentów! Bohaterowie z pozoru przyjaźni, potrafią bardzo namieszać w losach naszej bohaterki. Momenty, które wydają się błahe, okazują się mieć ogromne znaczenie dla całości historii.

Bohaterowie są rewelacyjnie wykreowani. Każdy z nich jest inny, ale we wszystkich jest dostrzegalny szkocki temperament. Oprócz Claire, głównym bohaterem jest także Jamie. Przystojny, rudowłosy Szkot. Według mnie, idealny przykład mężczyzny ze szkockim charakterem, który sprawia, że czasami mamy ochotę go zabić!

Język autorki to dzieło sztuki! Pani Gabaldon posługuje się zwrotami charakterystycznymi dla XVIII wieku, jednak język jest w całości zrozumiały. Wisienką na torcie są tutaj z pewnością zwroty z języka celtyckiego, które nadają charakter tej powieści. 

Książka jest rewelacyjna i trafia na moją listę ulubionych książek! Jeżeli jej nie czytaliście to koniecznie musicie to nadrobić. 
Polecam Wam także serial Outlander stworzony na podstawie książek pani Gabaldon. Ja już zaczęłam go oglądać i jest on naprawdę wiernym odtwórcą powieści. Próbowałam oglądać go po angielsku, ale szkocki język (choć piękny <3 ) jest bardzo trudny do zrozumienia. 

Czytaliście Obcą?

piątek, 13 maja 2016

Co ze mnie zostało - Kat Zhang


Tytuł polski: Co ze mnie zostało


Tytuł oryginału: What's Left of Me 
Autor: Kat Zhang
Ocena: 4/10

Eva i Addie. Addie i Eva. Dwie dziewczyny i jedno ciało. Są sobie bardzo bliskie, jednak wszyscy nienawidzą ludzi takich jak one. Rząd chce ich wytropić i wyrwać jedną z dusz, aby pozbyć się zagrożenia. 

Gdy tylko dowiedziałam się o tej książce, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Ciekawy pomysł na fabułę i dobre opinie bardzo zachęciły mnie do powieści. I niestety się zawiodłam... Zanim zacznę chcę podkreślić, że nie przeczytałam tej powieści w całości, gdyż nie byłam w stanie dobrnąć do końca.

Główne bohaterki Eva i Addie dzielą jedno ciało, jednak to Addie kieruje całym życiem, a o istnieniu Evy nikt nie wie. Dlaczego? Dziewczyny powinny się ustalić po ukończeniu siódmego roku życia, jedna z nich powinna zniknąć na zawsze. Gdy zrozumiały, że coś poszło nie tak, postanowiły kłamać, Addie żyła jakby została sama, ale wciąż miała kontakt z Evą. 

Powieść zapowiadała się naprawdę dobrze pod kątem fabuły, ale już na początku nie przypadły mi do gustu główne bohaterki. Autorka słabo je wykreowała, dlatego podczas czytania nie czujemy z nimi zżyci. O ile Eva była naprawdę fajną postacią, to Addie była strasznie irytująca. Każde jej zachowanie mnie drażniło i najchętniej usunęłabym ją z kart tej powieści. 

Im bardziej w głąb powieści tym było gorzej. Akcja bardzo mi się dłużyła. Przez 3/4 książki nic się nie działo. Był co najwyżej jeden zwrot akcji, który był przewidywalny od początku. 
Język autorki to jakaś kompletna porażka. Bardzo lubię, gdy pisarz używa prostego i łatwego do zrozumienia języka, lecz to co zrobiła Kat Zhang przypomina wypracowanie dziecka z 5-6 klasy. Słowo synonim jest chyba autorce zupełnie obce, ponieważ wyrazy powtarzają się non stop. Najgorsze są według mnie jednak dialogi typu "-Addie - powiedziała Addie." Naprawdę? Jak można w taki sposób pisać!

Podsumowując, uważam, że autorka zepsuła naprawdę dobry pomysł na książkę. Bardzo się nie niej zawiodłam i nie mam zamiaru jej skończyć. 

Czytaliście "Co ze mnie zostało"? Co sądzicie o tej powieści? 



sobota, 7 maja 2016

Kreatywny Book TAG

Cześć! 
Dzisiaj będzie troszkę luźniejszy post, a w przyszłym tygodniu pojawi się recenzja. Zostałam nominowana do Kreatywnego Book TAGu przez Angelikę z bloga Tylko magia słowa, za co bardzo jej dziękuję. 

1. Książka, w której główny bohater/bohaterka ma kolorowe włosy.
Ten moment, kiedy masz problem już z pierwszym pytaniem... Nic nie przychodzi mi do głowy, wydaję mi się, że nie czytałam książki, w której bohater miałby jakieś nietypowe włosy. No, ale jakby nie patrzeć KOLOROWE włosy ma każdy :D 

2. Książka, w której główny bohater/bohaterka potrafi śpiewać lub grać na instrumencie.
Główny bohater powieści 19 razy Katherine potrafi grać... na nerwach. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, więc chyba odpowiedź jest zadowalająca :) 

3. Książka, w której główny bohater/bohaterka się nie zakochuje. 
W tym momencie uświadomiłam sobie, że miłość jest praktycznie we wszystkich znanych mi książkach! Ale na myśl przyszedł mi od razu cudowny i niesamowity Sherlock Holmes, który nie dość, że się nie zakochuje to jeszcze wręcz unika kobiet. PS. To nie zmienia faktu, że jest moim mężem <3 

4. Książka, która oparta jest na podstawie bajki lub baśni.
Takich książek to już w ogóle nie czytam, więc muszę pozostawić to pytanie bez odpowiedzi.

5. Książka, w której główny bohater/bohaterka jest buntownikiem. 
Nie lubię tej Czerwonej królowej, ale nie da się ukryć, że główna bohaterka jest buntowniczką. 
6. Książka, w której główny bohater/bohaterka ma dziwne imię.
Rywalki Kierra Cass. America to naprawdę nietypowe imię, trzeba to przyznać. 

7. Książka o skomplikowanym tytule.
Ostatnio natknęłam się w internecie na książkę o takim tytule: Niezwykłe okoliczności zniknięcia niejakiego Saida Abu an-Nahsa z rodu Optysymistów, ale powiem szczerze, nie mam pojęcia o czym jest. 

8. Książka, która opowiada o kosmosie lub akcja dzieje się w nim.
Marsjanin Andy Weir. Niestety, nie miałam jeszcze okazji przeczytać tej książki, ale chcę ją nadrobić w najbliższym czasie. 

9. Książka, po której postanowiłaś zmienić się na lepsze. 
Myślę, że każda książka sprawia, że zmieniamy się, bez względu na to o czym jest :) 

10. Nominacje, jednak inne niż wszystkie. Liczba osób nominowanych do TAGu musi być wielokrotnością liczby dwa. 

Jedna informacja na koniec! Rozpoczęłam współpracę z portalem efantastyka, dlatego niektóre recenzje przeczytanych książek będą się pojawiać tylko na efantastyce. Ale oczywiście wszystko wyjdzie w trakcie :) 



czwartek, 5 maja 2016

Czytanie z przymusu

Siedzę na podłodze i przewracam kolejną kartkę w książce. Ostatnia. To już siódma powieść w tym miesiącu. A powinnam przeczytać jeszcze dwie, żeby nie wyjść na słabą. 
Wstaję i zastanawiam się o czym były pozostałe książki. Nie mam pojęcia, każda z nich jest taka sama, różnią je tylko szczegóły w fabule i imiona głównych bohaterów. Bez sensu... Może pora odpuścić?

Ile razy nie mieliście ochoty na czytanie, ale sięgaliście po książkę, żeby "nie stać w miejscu"? Do pewnego czasu nie zastanawiałam się nad tym, ale ostatnio natrafiłam na taką "ścianę", jeżeli mogę to tak nazwać. Nie chciało mi się czytać, czułam, że każda powieść jest taka jak pozostałe, a przeczytanie 20 stron dziennie sprawiało mi trudność. Mimo tego czytałam. Dlaczego? Bo przecież muszę po coś sięgnąć, żeby napisać recenzję na bloga, a potem jeszcze post z podsumowaniem miesiąca! I tak czytałam, nie czerpiąc z tego żadnej przyjemności. Po tygodniu przejrzałam na oczy, odłożyłam książkę na półkę i powiedziałam sobie stanowczo "Przeczytasz ją dopiero, gdy poczujesz wewnętrzną potrzebę". W ten sposób przez jakieś 1,5 tygodnia nie przebrnęłam nawet przez stronę. Pomogło. Sięgając po książkę poczułam radość, że przeczytam coś co mi się spodoba i zapadanie mi w pamięć! 

Zaczynając moją przygodę z blogowaniem nie miałam pojęcia ile książek średnio czyta taka blogerka. Sądziłam, że 3-4 powieści miesięcznie to całkiem dobry wynik, bo przecież nie liczy się ilość, ale jakość i fakt, że w ogóle po coś sięgnęliśmy. 
Pewnego dnia opublikowałam post z czytelniczym podsumowaniem miesiąca. Napisałam w nim, że przeczytałam 3 książki i jestem zadowolona z tego wyniku, bo przecież nie jest najgorszy. Co zobaczyłam w komentarzu? Nie, to wbrew pozorom nie był hejt, ale miła opinia. Ktoś napisał mi, że mój wynik czytelniczy jest słaby i życzy mi, żeby następne miesiące były lepsze. Po przeczytaniu komentarza byłam zupełnie zbita z tropu. Czy 3 książki to naprawdę tak mało? Według mnie lepiej przeczytać 3, które zapadną w pamięć, niż 10, z których nie zapamiętamy nawet imion głównych bohaterów.

Nie wiem dlaczego, ale poczułam wewnętrzną potrzebę napisania tego posta i wyrażenia swojego zdania. Może komuś w ten sposób otworzę oczy na kwestię czytania z przymusu. 
Uwierzcie nie warto czytać na siłę. Każda książka, każda strona, każda linijka ma nam sprawiać radość, a nie zniechęcać do czytania. 
Koniecznie napiszcie mi jakie jest Wasze zdanie o czytaniu z przymusu! 

niedziela, 1 maja 2016

Podsumowanie kwietnia

Cześć!
Kolejna kartka z kalendarza wyrwana, bo mamy już maj! Skoro rozpoczął się nowy miesiąc trzeba podsumować poprzedni. Kwiecień wyrwał mnie zupełnie z normalnego życia. Szkoła i życie prywatne kłębiły się tak bardzo, że nie miałam kompletnie czasu na bloga, ani na czytanie książek. Mam nadzieję, że maj będzie lepszy. Teraz mam cały tydzień wolny, ponieważ są matury, więc będę nadrabiać zaległości! 

Podsumowanie kwietnia

Udało mi się przeczytać w tym miesiącu zaledwie 3 książki i to nie w całości. Nie miałam ochoty na czytanie i stwierdziłam, że nic na siłę, bo czytanie ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem!
Przeczytane książki: (kliknięcie w tytuł przeniesie Was do recenzji)
Dziedzictwo ognia 9,5/10 469 stron
Czerwona królowa 5/10 337 stron
Obca (80 stron)
Łącznie 886, czyli 30 stron dziennie.

Kwiecień na blogu

Liczba postów w tym miesiącu: 4
Liczba wyświetleń: 2536 (w kwietniu 388)
Liczba obserwatorów: 77

Książki, które przybyły do mnie w tym miesiącu 

W tym miesiącu miałam oszczędzać i nie kupować żadnej książki, ale po prostu nie wyszło :D Zakupiłam w tym miesiącu 6 książek (5 moich jedna dla przyjaciółki) i w dodatku wszystkie w języku angielskim. Za wszystkie powieści razem z przesyłką zapłaciłam około 35 złotych. Książki są używane, ale w naprawdę dobrym stanie :) 

Birthday girls Annabel Giles
The Little Prisoner Jane Elliott
Addition Toni Jordan 
Laying the Ghost Judy Astley
Strictly love Julia Williams
The Ivy Chronicles Karen Quinn 

A Wy, ile książek przeczytaliście w kwietniu?