niedziela, 30 października 2016

Pax - Sara Pennypacker

Tytuł: Pax
Autorka: Sara Pennypacker
Ilustracje: Jon Klassen
Wydawnictwo: IUVI
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Fascynująca opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, dzikiej przyrodzie i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, prawdziwe emocje i uniwersalne tematy czynią z niej nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.
~opis z tyłu książki
Małego Księcia zna każdy z nas, dlatego porównanie do niego jakiejś książki wiąże się z dużą odwagą. Sięgając po Paxa obawiałam się powielenia pewnych historii i schematów, jednak to co dostałam, rozwiało wszelkie wątpliwości...

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Peter jedzie z ojcem do lasu, aby zostawić tam Paxa. Zbliża się wojna, tata musi wyjechać, a chłopiec zamieszkać z dziadkiem. Według dorosłego zwierzak sprawiałby tylko kłopoty.

Bohaterami w książce są zarówno ludzie jak i zwierzęta. Każdy z nich ma pewne cechy, które go charakteryzują. Peter jest spokojny i opanowany, stanowi zupełne przeciwieństwo swojego porywczego ojca. Na drodze chłopca pojawia się także Vola, czyli kobieta, które brała udział w wojnie i teraz musi się mierzyć z jej konsekwencjami. Na pozór prosta historia wykreowana przez autorkę, niesie za sobą głębokie przesłanie i zwraca uwagę na pewne wartości. 

Akcji w książce nie jest dynamiczna. Płynie spokojnie, ale mimo tego powieść jest cały czas ciekawa. Autorka skupia się na przekazaniu emocji oraz uczuć. Pozwala zapoznać się czytelnikowi z każdym bohaterem. Rewelacyjnym zabiegiem było wprowadzenie pisanych naprzemiennie z perspektywy Petera i Paxa. Dzięki temu wiemy, co robi każdy z bohaterów, a akcja nie jest monotonna. Ukazanie historii z punktu widzenia chłopca i lisa sprawia, że większa waga przywiązana jest to uczuć i zachowań niż do pustych wydarzeń. Zarówno Peter jak i Pax postrzegają świat na różne sposoby, ale zgodnie z prawdą. 

Styl autorki urzekł mnie od pierwszych stron. Widać dużą lekkość pióra i słowa biegnące prosto z serca. Już dawno nie spotkałam się z tak dobrym stylem pisania. 

- Co to jest wojna?
Szary zamyślił się. 
- Jest taka choroba, która czasami dopada lisy. Sprawia, że przestają być sobą i atakują obcych. Wojna to taka choroba, tylko u ludzi.

- [...] Z jego oczu lała się woda.
- Miał ranne oczy?
Pax zastanawiał się przez chwilę nad tajemnicą płaczu.
- Nie. Kiedy jest ranny w inne miejsca, wtedy z jego oczu leje się woda. Cieknie po twarzy. Myślę, że ta woda zmniejsza ból. Ale jego oddech... łapie wtedy powietrze , jakby ta woda bólu chciała go utopić. 


Chciałam także zwrócić uwagę na piękne wydanie tej książki. Zarówno okładka jak i rysunki w środku powieści są niezwykłe i dodają niepowtarzalnego uroku. Wykonane są nieco niechlujnymi pociągnięciami ołówka, ale zawarta jest w nich pewna cudowna historia.

Serdecznie polecam Wam książkę Pax. Przeczytajcie ją koniecznie, bo naprawdę jest nowoczesną klasyką na miarę Małego Księcia. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu IUVI. 

piątek, 28 października 2016

Owocowy TAG Książkowy

Cześć!
Dzisiaj nadeszła pora na kolejny TAG, czyli coś co lubi chyba każdy. Będzie to Owocowy TAG Książkowy, do którego nominowała mnie autorka bloga Just & Books za co bardzo serdecznie dziękuję. 
Zaczynajmy! 
Ananas - książka z najbardziej egzotycznym miejscem akcji. 
Jeżeli weźmiemy pod uwagę drugie znaczenie słowa egzotyczny, czyli odmienny, osobliwy. To najbardziej egzotycznym miejscem książkowej akcji będzie Mars, gdzie rozgrywa się fabuła Marsjanina Andy'ego Weira. 

Banan - książka, która zawsze wywołuje uśmiech na Twojej twarzy. 
Taką powieścią jest Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa. Co prawda nie udało mi się jej jeszcze przeczytać całej, ale uwielbiam ją całym sercem. Na myśl o humorze Sherlocka i jego niezwykłych przygodach od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy.

Malina - najsłodszy książkowy pocałunek.
Zdecydowanie są to liczne pocałunki Claire i Jamiego z Obcej Diany Gabaldon. Uwielbiam tą parę!

Truskawka - powieść polskiego autora, która nie dzieje się w Polsce.
Do głowy przyszła mi tylko jedna powieść. "Clovis LaFay. magiczne akta Scotland Yardu" autorstwa Anny Lange. Jestem w trakcie czytania tej książki i aż wstyd się przyznać, ale na początku nie miałam pojęcia, że napisała ją polska autorka.

Cytryna - książka, po której przeczytaniu miałaś kwaśną minę.
Co ze mnie zostało Kat Zhang. Tak zachwalana na polskim booktubie, a ja nawet nie przeczytałam jej do końca. Naprawdę nie polecam. 

Jagoda- książka, której akcja dzieje się w lesie. 
Pierwsza część książki Ogień i woda Victorii Scott rozgrywa się w dżungli, więc chyba można to podciągnąć pod tą kategorię.

Arbuz - powieść idealna na upał.
Tutaj chciałabym polecić Wam dwie niesamowite i lekkie serie idealne na upał (na który będziemy musieli trochę poczekać :D). Pierwszą z nich są wszystkim znani Zwiadowcy Johna Flanagana, a drugą seria Selekcja autorstwa Kiery Cass. 

Winogrona - postać z dużą liczbą bohaterów.
Szczerze powiedziawszy to nic nie przychodzi mi do głowy. Chyba nie spotkałam się jeszcze z książką, w której byłoby jakoś przesadnie dużo bohaterów.

Czereśnia - powieść, która fabułą przypomina inną.
Zdecydowanie Czerwona królowa, której fabuła przypomina Igrzyska śmierci, Rywalki, Szklany tron i pewnie jeszcze wiele innych książek. 

Nominuję:
Autorkę bloga: W moim świecie
Autorkę bloga: Strefa czytania

wtorek, 25 października 2016

Zapowiedzi od wydawnictwa IUVI!







Cześć!

Dzisiaj przygotowałam dla Was zapowiedzi dwóch książek, które już jutro ukażą się w księgarniach. Dzięki współpracy z wydawnictwem IUVI zapoznam Was dzisiaj z książkami PAX Potomkowie
W ciągu najbliższych dwóch tygodni będziecie mogli zobaczyć recenzje tych powieści u mnie na blogu!

PAX - Sara Pennypacker


PAX to wzruszająca i ponadczasowa opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, o dzikiej naturze i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, głębokie emocje i uniwersalne tematy czynią z tej książki nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.
Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) - a lisa wypuścić do lasu. 
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa. 
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci. 
~iuvi.pl

Potomkowie - Tosca Lee


Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wasz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz twarzy ludzi, których kiedyś znałaś. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do samej siebie, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość.
"Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata... Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości.
Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również. 
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily..."

Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż nadchodzi dzień, w którym nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią "Krwawej Hrabiny" Elżbiety Batory, największej morderczyni wszech czasów. I jesteś ścigana.
Nie wierzysz mu, dopóki zabójca naprawdę się nie pojawia. Uciekasz.
Wszystkie odpowiedzi leżą w przeszłości, którą postanowiłaś pogrzebać. Tylko jedno wiesz na pewno: twoi bliscy zginą, jeśli nie odzyskasz utraconych wspomnień. 
~iuvi.pl

Premiera książek: 26.10. 2016r. 

Czy któraś z tych pozycji Was zaciekawiła?














wtorek, 18 października 2016

Złodzieje snów - Maggie Stiefvater

Tytuł polski: Złodzieje snów
Tytuł oryginału: The Dream Thieves
Autorka: Maggie Stiefvater
Liczba stron: 479
Ocena: 7/10

Ronan posiada sekret, którego nie ujawnił do tej pory nikomu. Czasami ukrywa go przed samym sobą, bo jest zbyt mroczny by się z nim zmierzyć. Chłopak potrafi wykradać przedmioty ze snów. Od kiedy linia mocy dookoła Cabeswater została przebudzona, jego zdolności jedynie się wzmacniają. 


Jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu Kruczego Cyklu (KLIK). Od tamtej pory szukałam czasu i okazji, aby sięgnąć po drugą część.

Złodzieje snów to tom, który skupia się na postaci Ronana Lyncha. Bardzo cieszę się, że autorka poświęciła jego osobie całą książkę, ponieważ jest ona najbardziej tajemniczym i mrocznym bohaterem tek serii. Niestety, uważam że Maggie Stiefvater nie do końca podołała zadaniu, które przed sobą postawiła. Historia Ronana oraz wszystkie jego tajemnice zostały ukazane w niesamowity sposób. Momentami nie mogłam uwierzyć w rzeczy, które wymyśliła autorka. Niestety poza tymi fragmentami nie działo się praktycznie nic. Po prostu wiało nudą.
Odniosłam wrażenie, że autorka w tej części bardzo oddaliła się od celu znalezienia Glendowera. Zeszło to na boczny tor, a szkoda, bo bardzo mi tego brakowało.
Złodzieje snów skupiają się na problemach z jakimi boryka się każdy z bohaterów. Dzięki temu, mogliśmy poznać ich lepiej i zrozumieć ich zachowanie.

Styl pisania autorki zmienił się zdecydowanie na plus. Pomimo mniejszej ilości akcji niż w pierwszym tomie, tą część czytało mi się zdecydowanie szybciej i przyjemniej. Maggie Stiefvater ma niesamowity dar do wprowadzania w książki charakteru grozy i tajemniczości.

Pomimo, że ta część trochę mnie zawiodła mam zamiar kontynuować tą serię, bo wiem, że kolejne tomy będą tylko lepsze. Często spotykałam się z opiniami, że Złodzieje snów to najsłabsza część z Kruczego Cyklu. Mimo to uważam, że książka nie była najgorsza. Była naprawdę dobra, tylko wypadła trochę kiepsko w porównaniu z pierwszym tomem.



piątek, 14 października 2016

Marsjanin - Andy Weir

Tytuł polski: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
Tłumaczenie: Marcin Ring
Liczba stron: 382
Ocena: 8,5/10

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego...
~ opis z tyłu książki

Niesamowita, przepiękna i zapierająca dech w piersiach - tylko tyle słów potrzebuję, aby opisać tę książkę. Jedyne czego żałuję to faktu, że za jej przeczytanie zabrałam się tak późno. 
Autor stworzył nieprawdopodobnie realistyczną historię, która spodoba się każdemu. Gdy rozpoczęłam czytanie tej książki bardzo drażniła mnie ogromna ilość naukowego słownictwa. Ciężko było mi cokolwiek zrozumieć, ale nie mogłam pominąć tych fragmentów. Było ich zbyt dużo, a bez ich znajomości nie zrozumielibyśmy sensu książki. Na szczęście cała historia ukazana jest z perspektywy Marka Watneya, który stara się wytłumaczyć czytelnikowi wszystko w bardzo prosty sposób. 
Po około 30 stronach słownictwo przestało mi przeszkadzać, zaczęłam wszystko rozumieć i czerpać przyjemność z czytania. 

Fabuła jaką stworzył Andy Weir jest perfekcyjna. Występują liczne zwroty akcji, która zmieniają bieg całej fabuły. Ogromne pokłony w stronę autora, ponieważ widać, że ma on pojęcie o czym pisze. Dzięki niemu czytelnik może przez chwilę poczuć się jakby sam był na Marsie. 
Na początku obawiałam się, że autorowi nie uda się wykreować wszystkiego w ciekawy sposób, ale na szczęście nie miałam racji. Widać, że Andy Weir miał pomysł na tą powieść od samego początku do samego końca. 

Największym plusem tej książki jest oczywiście Mark Watney, który według mnie jest jednym z najlepszych bohaterów książkowych. Humor Marka jest genialny. Chyba jeszcze przy żadnej powieści tak się nie uśmiałam jak przy tej. Tutaj wstawię Wam kilka moich ulubionych fragmentów. 

Pora coś przegryźć i zobaczyć, jaką dobra komandor porucznik muzykę tu zostawiała.
Disco. Niech cię cholera Lewis. 

-Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy na żywo na cały świat. 
WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.)

Mark trochę odpowiedzi na Twoje poprzednie pytania:
Nie, nie powiemy naszemu zespołowi botaników, żeby "poszli się pierdolić"[...] Twoja prośba o "cokolwiek, och Boże COKOLWIEK, tylko nie disco" została odrzucona. Daj się ponieść boogie. 

Sami widzicie, że humor Marka jest niezwykle specyficzny, ale zdecydowanie ubarwia całą fabułę książki.

Jeżeli jeszcze nie czytaliście Marsjanina to koniecznie to nadróbcie. Gwarantuję, że to jest książka, która spodoba się każdemu. 

czwartek, 6 października 2016

Podsumowanie września!

Cześć!
Nadszedł już październik, pierwszy miesiąc szkoły za nami, co jest nieco optymistyczną wizją. Wraz z nadejściem jesieni przyszły oczywiście ukochane przeziębienia, które nie dają nam żyć i czytać! Dzisiaj zapraszam Was, na podsumowanie września :) 


Podsumowanie września

W tym miesiącu udało mi się przeczytać pięć książek, co uważam za naprawdę dobry wynik zważając na fakt, że zaczęła się szkoła. Czasu nie miałam zbyt dużo, ale starałam się w każdy wieczór sięgać po książkę. Miesiąc zaczęłam z trzema egzemplarzami recenzenckimi. PAX. Bjera oraz Mroczniejszy odcień magii przybyły do mnie od strony efantastyka (recenzja pojawi się dopiero po opublikowaniu jej na stronie). Od wydawnictwa Helion otrzymałam Pieśń Dawida, której recenzję możecie już zobaczyć na blogu. Gdy byłam chora nie miałam ochoty na czytanie, ale udało mi się przeczytać Forresta Gumpa po angielsku. Miesiąc zakończyłam z drugą częścią Króla kruków, czyli ze Złodziejem snów

W skrócie:
PAX. Bjera 6,5/10 207 stron
Forrest Gump 7,5/10 228 stron
Mroczniejszy odcień magii 7,5/10 402 strony
Pieśń Dawida 8/10 306 stron
Złodzieje snów 7/10 479 stron
W sumie 1622 strony, czyli 54 strony dziennie.

Wrzesień na blogu

Posty na blogu: 5
Liczba wyświetleń: 5066 (we wrześniu 352)
Obserwatorzy: 96

Książki, które przybyły do mnie w tym miesiącu

Jak zwykle obiecałam sobie, że nic nie kupię, a wyszło jak zawsze. Z okazji moich urodzin kupiłam sobie cztery książki, które już od dłuższego czasu chciałam mieć na swojej półce. Mówię tutaj o Jesiennych werblach, Kasacji, Marsjaninie i Oceanie na końcu drogi. Reszta książek to egzemplarze recenzenckie: Mroczniejszy odcień magii, PAX. Bjera, Pieśń Dawida. W sumie 7 książek :) 


A co Wy przeczytaliście we wrześniu?


sobota, 1 października 2016

Pieśń Dawida - Amy Harmon [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł polski: Pieśń Dawida
Tytuł oryginału: The Song of David
Autorka: Amy Harmon
Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 306
Ocena: 8/10

Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy niejednokrotnie targnął się na własne życie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza. W życiu Taga pojawiła się także niewidoma Millie, miłość jego życia. Dzięki niej czuł się bezpieczny i akceptowany. I nagle zniknął bez śladu. Sprzedał mieszkanie, zabrał samochód i wyjechał bez słowa pożegnania, nie zostawiając choćby wskazówki, dokąd i dlaczego odchodzi. 
~ Opis z tyłu książki  

Jakiś czas temu zachwycałam się tutaj Prawem Mojżesza (KLIK), a dzisiaj przyszłam Wam trochę opowiedzieć o drugim tomie, czyli Pieśni Dawida
Książka opowiada historię, która rozgrywa się po zakończeniu Prawa Mojżesza, a głównym bohaterem jest najlepszy przyjaciel Mojżesza, Dawid. 

Ciężko mi cokolwiek powiedzieć o tej książce, bo od jej przeczytania mam mętlik w głowie. Amy Harmon, co ty ze mną zrobiłaś! 
Warto zacząć od tego, że książka jest pisana w nietypowy sposób. Całą historię Taga i Millie poznajemy po zaginięciu chłopaka. Dawid zostawia dziewczynie tylko taśmy, na których opowiada całą opowieść ze swojej perspektywy. Rozdziały te przeplatane są z tymi, które ukazują rzeczywistość po zaginięciu Dawida. Ogromnym plusem jest to, że pojawiają się tutaj także postaci Mojżesza oraz Georgii, których poznaliśmy w pierwszym tomie. 

Wielkie ukłony w stronę autorki, która po raz kolejny wykreowała niesamowite postaci. Chodzi mi tutaj w szczególności o Millie i jej brata Henry'ego. Dziewczyna jest niewidoma i Amy Harmon wykonała kawał dobrej roboty przy opisywaniu całego zachowania bohaterki oraz jej życia. Henry jest z kolei chłopakiem chorym na autyzm. Zawsze, gdy się denerwuje lub nie wie, co zrobić wymienia nazwiska różnych znanych sportowców. Historia dwójki rodzeństwa pozostawionych samym sobie skradała moje serce. Matka Millie i Henry'ego zmarła, gdy dziewczyna ukończyła 18 lat, a ojciec zostawił ich, gdy Millie w wieku 11 lat straciła wzrok. 

Genialnym pomysłem było wprowadzenie motywu ucieczki Dawida. Przez ponad połowę książki nie mamy pojęcia, co się z nim stało i jaki był powód jego zniknięcia. Gdy już poznajemy prawdę, łamie ona nasze serce i wydawać by się mogło, że już wiemy jak zakończy się powieść, ale Amy Harmon bawi się z nami w kotka i myszkę, przez co nie możemy być niczego pewni. 

Amy Harmon przedstawia wydarzenia w sposób bardzo realistyczny. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że ta historia miała miejsce naprawdę. Język powieści jest prosty, ale piękny. Pojawiają się tutaj liczne zdania, które są jak cytaty z najbardziej znanych książek. 


Chciałam także zwrócić Waszą uwagę na polską okładkę Pieśni Dawida. Wydawnictwo po raz kolejny odwaliło kawał dobrej roboty, bo gdy widzę zagraniczną okładkę tej powieści to aż mi jest przykro. Jest taka brzydka, a dodatkowo kompletnie nie pasuje do okładki pierwszego tomu. Z resztą oceńcie sami. Jak dla mnie ta polska zdecydowanie ją przebija!

Pieśń Dawida to niesamowita opowieść o miłości i przyjaźni, o upadkach i podnoszeniu się z kolan. Koniecznie po nią sięgnijcie i dajcie się porwać niesamowitej historii stworzonej przez Amy Harmon. Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się wydać jeszcze inne książki tej autorki, bo czekam na to z niecierpliwością.  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Helion SA!