piątek, 2 grudnia 2016

Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych - Bartłomiej Jucha

Tytuł: Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych
Autor: Bartłomiej Jucha
Wydawnictwo: Nokturn
Liczba stron: 518
Ocena: 6/10

Książka zawiera historie urzędnika bankowego - Wacława Willwooda. Bohater wiedzie proste i ułożone życie w stolicy Polski, jednak wbrew swojej woli zostaje mianowany dyrektorem zagadkowego, dawno zamkniętego banku na odludziu. Wacław przeprowadza się do położonego niedaleko Wadowic Laskowca, gdzie odkrywa wiele tajemnic i poznaje niezwykłych lokatorów banku. Jednak pomysł ponownego otwarcia placówki nie wszystkim się podoba. Willwood będzie musiał przełamać swoje lęki i wyruszyć w niebezpieczną podróż do zapomnianych krain, aby wypełnić powierzone mu zadanie. 

Lektura pierwszych stron zajęła mi dużo stron. Wprowadzenie do akcji właściwej było co prawda krótkie, ale świat wykreowany przez autora nie wciągnął mnie od początku. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, lecz mimo wszystko otrzymałam dobrą fantastyczną książkę. 

Po przebrnięciu przez pierwsze 30 stron poznajemy mieszkańców Banku Violettkafer, wygląd budynki oraz jego historię. Lokatorzy, chociaż niezwykli, nie są czymś, co jeszcze nie pojawiło się w innych książkach. Postaci zostały dobrze wykreowane, dlatego szybko się z nimi zżyłam i bardzo je polubiłam. Największym minusem tej powieści jest niestety, główny bohater. Wacław to osoba przesadnie pedantyczna i uprzejma. Willwood cały czas dba o czystość i przerażają go zarazki, które widzi niemal wszędzie. Gdy znajduje się w niebezpieczeństwie, myśli tylko o tym, żeby się wykąpać. Każdej napotkanej osobie mówi "dzień dobry", nieważne czy to jego przyjaciel, czy zaprzysięgły wróg. Jest bardzo irytujący, podejrzewam jednak, że w ten sposób autor chciał podkreślić zmiany zachodzące w Willwoodzie wraz z biegiem akcji. 

Fabuła powieści jest bardzo dobrze przemyślana. Wszystkie wątki połączono w logiczny sposób i nie widać tutaj żadnych uchybień. Autor zaskakuje nas kilkoma zwrotami akcji, które są nie do przewidzenia. 

Styl, którym posługuje się autor, zmienia się i "dojrzewa" w trakcie książki. Początek pisany jest szkolnym językiem, lecz z każdą stroną Bartłomiej Jucha używa coraz bardziej wyszukanego i bogatszego słownictwa. Gdyby cała książka prezentowała się pod tym względem tak jak jej końcówka, czytanie byłoby dużo przyjemniejsze. Humor, który pojawia się w powieści, rozśmieszy chyba każdego. Nie ma go tutaj dużo, ale niektóre elementy potrafią rozbawić do łez, 

Okładka książki zwraca uwagę od pierwszego spojrzenia. Na pierwszym planie widać ogromnego, włochatego, fioletowego pająka, natomiast w lewym górnym rogu została umieszczona wywerna. Gdy przyjrzymy się lepiej, dostrzeżemy w tle zarys tytułowego banku. Wszystko utrzymano w stonowanym odcieniu zieleni, zaś tytuł zapisano niekonwencjonalną białą czcionką. Minusem powieści jest niestety czcionka wewnątrz książki, która bardzo utrudnia szybkie czytanie. Słowa są gęsto ułożone na stornie, przez co lektura bywa męcząca. 

Bank Violettkafer. Dział depozytów nadzwyczajnych to ciekawa książka fantastyczna, która niejednokrotnie zadziwi czytelnika. Powieść jest naprawdę godna polecenia, zwłaszcza miłośnikom tego typu literatury. 

Recenzja powstałą przy współpracy z portalem efantastyka.pl

4 komentarze:

  1. Hm, coś czuję, że to pozycja nie dla mnie.; /

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za szczerą recenzję! Kradnę na stronę facebookową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, za możliwość zrecenzowania tej książki! :)

      Usuń