sobota, 1 lipca 2017

Obsydian - Jennifer L. Armentrout

Tytuł: Obsydian
Autorka: Jennifer L. Armentrout
Seria: Lux
Liczba stron: 442
Ocena: 7,5/10

Po śmierci ojca, Katy wraz z mamą przeprowadza się do zachodniej Wirginii. Na przeciwko niej mieszka rodzeństwo - Dee i Deamon. Bohaterka bardzo szybko nawiązuje przyjacielskie relacje z dziewczyną, jednak jej brat darzy ją szczerą nienawiścią. Ponadto Katy wydaje się, że rodzeństwo skrywa jakąś mroczną tajemnicę...

W internecie możecie znaleźć milion opinii o tej książce, a każda z nich jest nieco inna. Jedna zdanie, że Obsydian to drugi Zmierzch tylko o kosmitach pojawia się najczęściej. Dlatego sięgając po tę książkę moje odczucia nie były już obiektywne. 

W książce nie znajdziemy pędzącej akcji, ciężko w ogóle znaleźć tutaj jakąkolwiek akcję. Autorka skupia się na relacjach bohaterów i ich wzajemnej nienawiści do siebie. Chociaż wszyscy od początku wiemy, że to książka o kosmitach autorka ujawnia nam to dopiero w połowie powieści. Wydaje się to być punktem kulminacyjnym, ale w rzeczywistości nic się nie zmienia. Pojawiają się sceny mające rozbudzić nasze emocje i ciekawość, jednak autorce to się kompletnie nie udaje.

Bohaterowie pomimo swoich wad wzbudzili moją sympatię. Niestety autorka sprawiła, że nie są autentyczni. Otwarte akty nienawiści i złości w ogóle nie są przekonujące i wprawiały mnie jedynie w zażenowanie. 
Bardzo dobrze zostały ukazane postaci, które są kosmitami. Przedstawione zostały różnice między nimi a ludźmi oraz ich historia, czyli wszystko czego ciekawy był czytelnik. 

Styl pisania autorki to kwestia, której trzeba poświęcić najwięcej uwagi. Pomimo naprawdę niezłej historii, Jennifer L. Armentrout nie poradziła sobie z przelaniem jej na papier. Nie chce tutaj nikogo urazić, ale uważam, że przeciętny licealista byłyby w stanie napisać tę książkę lepiej. 
Pojawiają się liczne dialogi oparte tylko na słowach "tak" i "nie" i dodatkowo nie wnoszą nic do powieści. Warstwa opisowa (pomijając opisy wszystkiego, co związane z kosmitami) sięga dna. Gdy autorka chce w bardziej szczegółowy sposób opisać otoczenie, wygląda to komicznie i sprawia, że nie mogę przestać się śmiać. 

Najdziwniejszy jest jednak fakt, że pomimo licznych błędów w tej książce, małej ilości porywającej akcji i strasznej narracji, ta powieść mi się podobała. Cóż za paradoks! Była to bardzo lekka lektura, którą czytało się niesamowicie szybko i (o zgrozo!) mam ochotę sięgnąć po kolejne części. 

A jakie jest Wasze zdanie o Obsydianie?

6 komentarzy:

  1. Mi "Obsydian" bardzo się spodobał. Wczoraj skończyłam czytać tom 1.5 "Oblivion", to historia z "Obsydianu" tylko opowiedziana przez Daemona i szczerze to nawet całkiem mi się podobała. Na półce mam też kupioną całą serię Lux, więc w ciągu kilku następnych dni, to właśnie ją zamierzam przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już wiele razy miałam ochotę sięgnąć po tę książkę. Chyba w końcu muszę nadrobić zaległości.
    Pozdrawiam!
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś chciałam przeczytać, ale potem stwierdziłam, że to chyba nie dla mnie. Twoja opinia tylko utwierdziła moje przekonanie, że są bardziej wartościowe książki od "Obsydianu", szczególnie, kiedy styl pisania pozostawia wiele do życzenia :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Zakazanego życzenia" Jessiki Khoury,
    Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam pierwszy tom i miałam podobne odczucia co ty. Niby taka słaba, ale w sumie dobrze się ją czytało. Jest to zdecydowanie książka na odstresowanie się i odmóżdżenie.
    Pozdrawiam, Hayles z https://ourbooksourlive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo cała seria Lux jest świetna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie zabieram się za "Obsydian" i cieszę, że znalazłam Twoją opinię. To na pewno sprawi, że podejdę do tej książki/serii z większym "dystansem" i bez wygórowanych oczekiwań. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń